Zdjęcie: Twitter / X
25-06-2026 08:12
Ultymatywne żądania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wobec Mińska , najwidoczniej przyniosły oczekiwany skutek. Ukraiński prezydent poinformował, że nadajniki zlokalizowane na Białorusi, które rosyjskie wojsko wykorzystywało do naprowadzania i korygowania uderzeń na ukraińskie obiekty, zostały wyłączone.
Informacje te, przekazane Zełenskiemu przez dowództwo armii oraz wywiad, dotyczą instalacji w obwodach brzeskim oraz homelskim. Choć ukraińskie służby nie dysponują jeszcze dowodami na fizyczny demontaż tych urządzeń, prezydent podkreślił, że systemy te na dzień dzisiejszy nie funkcjonują. Sytuacja ta jest bezpośrednim następstwem zeszłotygodniowego ultimatum, kiedy to Zełenski zagroził samodzielnym zniszczeniem przekaźników, jeśli Białoruś nie wyłączy jej w wyznaczonym terminie.
Co warte zauważnie, mimo tego sukcesu Kijów nie zmniejsza presji na Mińsk, wskazując na inne niepokojące działania w regionie. Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha wezwał społeczność międzynarodową do zachowania szczególnej czujności w związku z manewrami mobilizacyjnymi prowadzonymi w obwodzie grodzieńskim. Według szefa dyplomacji, tamtejsze wezwania tysięcy poborowych do punktów zbiórek – choć oficjalnie tłumaczone rutynową weryfikacją danych – stanowią w rzeczywistości taktykę zastraszania państw sąsiednich. Sybiha ocenił, że reżim zamiast dążyć do deeskalacji, wzmacnia obecność wojskową przy granicach z Ukrainą oraz państwami NATO, co wpisuje się w strategię politycznego szantażu realizowaną w interesie Kremla.
Jak zauważają białoruskie media opozycyjne, w obliczu twardego stanowiska Ukrainy, w białoruskich mediach państwowych doszło do gwałtownej zmiany narracji, mającej na celu przekonanie opinii publicznej o neutralności Mińska. Reżimowe portale zaczęły masowo publikować wyselekcjonowane wypowiedzi rosyjskich i białoruskich dygnitarzy. Przytoczono między innymi słowa szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, iż choć "Białoruś to nasz sojusznik, to Białoruś w wojnie nie uczestniczy”.
W podobnym tonie wypowiedział się minister obrony Białorusi Wiktar Chrenin, deklarując, że strategia kraju polega na unikaniu zaangażowania w konflikt, a siły na granicy są utrzymywane w minimalnym stopniu. Z kolei sekretarz Rady Bezpieczeństwa Alaksandr Wolfowicz oskarżył państwa europejskie o chęć „rozpętania pożaru” na terytorium Białorusi, zapewniając o pokojowych intencjach Mińska, a szef dyplomacji Maksim Ryżankou skarżył się na rzekomy wzrost antybiałoruskiej retoryki ze strony Kijowa. Jeszcze w poniedziałek, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewnił, że Moskwa zawsze stanie w obronie Białorusi przed wszelkimi zagrożeniami.