Zdjęcie: Twitter / X
11-02-2026 14:41
Litewski minister spraw zagranicznych Kęstutis Budrys zapewnił, że tocząca się w kraju debata o polityce wobec Mińska nie oznacza zmiany kursu. W udzielonym wywiadzie podkreślił, że dyskusja ma służyć ocenie skuteczności działań, a nie ich automatycznej rewizji. „To, że o czymś rozmawiamy, nie znaczy, że kwestionujemy obecną politykę i że zaraz ją zmienimy. Musimy sprawdzić, czy to, co robimy, jest właściwe” – zaznaczył.
Wśród rządzących pojawiają się głosy o możliwym wznowieniu kontaktów z Mińskiem. Lider socjaldemokratów Mindaugas Sinkevičius ocenił, że rozmowy na szczeblu wiceministrów nie powinny być wykluczone, jednak ewentualny powrót do dialogu politycznego mógłby nastąpić dopiero po przedłużeniu przez Unię Europejską sankcji wobec Białorusi. Budrys podkreślił, że sankcje pozostają kluczowym narzędziem nacisku i nie można uznać ich za nieskuteczne, dopóki nie wykorzystano wszystkich dostępnych środków. „Musimy wdrożyć pakiet w pełnym zakresie. Stany Zjednoczone mają rezerwy, Europa ma rezerwy. W tej kwestii nie ma zmiany stanowiska” – powiedział.
Szef dyplomacji przypomniał, że sankcje wprowadzono w odpowiedzi na naruszenia praw człowieka oraz wsparcie udzielane Rosji w agresji na Ukrainie i że brak jest podstaw do ich łagodzenia. W tle pozostaje sprawa białoruskich nawozów potasowych: po porozumieniu wysłannika prezydenta USA Donalda Trumpa z administracją Łukaszenki o częściowym zniesieniu amerykańskich restrykcji pojawiły się spekulacje o możliwej presji na wznowienie tranzytu przez Kłajpedę. Transport produktów „Belaruskali” Litwa wstrzymała w lutym 2022 roku, a spółka domaga się w arbitrażu 12,09 mld dolarów odszkodowania. Unia Europejska ma zdecydować o przedłużeniu własnych sankcji w drugiej połowie lutego.