Zdjęcie: Wikipedia
11-02-2026 08:40
Prezydent Litwy Gitanas Nausėda skrytykował pojawiające się w części państw Unii Europejskiej głosy o konieczności wznowienia dialogu z Rosją, uznając je za sprzeczne z dotychczasową linią Wspólnoty. W rozmowie z litewską telewizją publiczną LRT podkreślił, że nagłe apele o rozmowy z Władimirem Putinem nie budują wiarygodności Europy. „Europie z pewnością nie dodaje powagi to, że jeden czy drugi przywódca nagle zaczyna mówić: jak dawno nie rozmawialiśmy z Putinem, trzeba koniecznie znów porozmawiać. To nie jest żadna konsekwentna polityka” – stwierdził, przypominając, że jeszcze niedawno dyskutowano o odpowiedzialności Rosji i zaostrzeniu kolejnego pakietu sankcji.
Zdaniem litewskiego przywódcy Europa może uczestniczyć w rozmowach prowadzonych przez Stany Zjednoczone z Rosją w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie, jednak powinna działać wspólnie i na podstawie jasno uzgodnionego stanowiska. Zaznaczył, że Putin „szanuje siłę i widzi ją po stronie USA”, co nie wyklucza europejskiego udziału w negocjacjach, zwłaszcza że Ukraina oczekuje obecności UE jako równorzędnego partnera. Warunkiem jest jednak wewnętrzna jedność i dążenie do „trwałego i sprawiedliwego pokoju”, który zagwarantuje bezpieczeństwo nie tylko Ukrainie, lecz także całemu kontynentowi. Jak ostrzegł, porozumienie nie może „zaprogramować kolejnego konfliktu czy następnej rosyjskiej agresji za półtora czy dwa lata”.
Wypowiedzi Nausėdy wpisują się w szerszą debatę w regionie. Premier Łotwy Evika Siliņa oraz prezydent Estonii Alar Karis opowiedzieli się w ubiegłym tygodniu za wyznaczeniem specjalnego wysłannika europejskiego do rozmów z Kremlem. Z kolei unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius mówił pod koniec stycznia, że realizacja strategii pokojowej wobec Ukrainy będzie „nieuchronnie wymagała rozmów z Putinem, czy nam się to podoba, czy nie”.
Prezydent odniósł się również do relacji z Chinami, zaznaczając, że Litwa oczekuje partnerskiego traktowania w ewentualnym procesie odbudowy stosunków dyplomatycznych. „Potrzeba więcej szacunku także ze strony samych Chin. Nie jesteśmy uczniakami, których trzeba uczyć alfabetu. Podejmujemy decyzje i ponosimy ich konsekwencje, chcemy dialogu na równych zasadach” – powiedział prezydent Przyznał, że obecny poziom relacji Wilna z Pekinem jest niezadowalający i Litwa liczy na wyższy szczebel reprezentacji dyplomatycznej.
Nową falę dyskusji wywołała wypowiedź premier Ingi Ruginienė, która oceniła, że otwarcie w Wilnie przedstawicielstwa Tajwanu było działaniem nieuzgodnionym z partnerami z UE i USA oraz przyniosło straty. Pekin wezwał Litwę do „naprawienia błędów” w relacjach z Tajwanem, co – jak zauważył Nausėda – w praktyce oznaczałoby likwidację placówki. „Tajwańskie przedstawicielstwo działa i jego reprezentanci zamierzają dalej rozwijać przyjazne relacje” – podkreślił. Tajpej poinformowało, że nie prowadzi z Wilnem rozmów o zmianie nazwy biura i chce kontynuować współpracę m.in. w sektorze laserów, półprzewodników i finansów.
Litewski prezydent zaznaczył, że Wilno uznaje zasadę jednych Chin, choć – jak mówił – wcześniejsze deklaracje w tej sprawie nie powstrzymały ostrej reakcji Pekinu. Dodał również, że nie należy stawiać znaku równości między Chinami a Białorusią w kontekście omijania sankcji wobec Rosji. Przyznał, że Pekin w pewnych aspektach może ułatwiać Moskwie prowadzenie wojny na Ukrainie, jednak to Białoruś stanowi „znacznie większe zagrożenie dla naszego regionu”.