Zdjęcie: Szymon Shields unsplash.com
24-09-2026 15:00
Zarówno Polska, jak i Ukraina zaplątały się w błędne koło, w którym każda próba ucywilizowania dialogu historycznego kończy się skandalem. W interesie Warszawy jest, aby podjęła strategiczne i systemowe rozmowy z tymi ukraińskimi historykami, którzy rzeczywiście są zdolni do poszukiwania kompromisu.
12 września we Lwowie odbyła się publiczna rozmowa prof. Grzegorza Motyki i dr Wołodymyra Wiatrowycza – dyrektora Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (dalej – UIPN) w latach 2014–2019, a od 2019 r. deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy z partii Petra Poroszenki „Europejska Solidarność”. Zapowiedziany temat brzmiał: „Stosunki ukraińsko-polskie: jak pisać wspólną historię Wołynia, kiedy każda ze stron bada jedynie swoją wersję”. Jednak zamiast merytorycznej dyskusji na sali odbyła się de facto publiczna nagonka na prof. Motykę. Wprost oskarżano go o kłamstwo, zarzucano mu zachowanie „jak ścierwnika”, a nawet nazwano go „lajtową wersją” Grzegorza Brauna.
Artykuł Aleksandra Szewczenki na łamach Klubu Jagiellońskiego - link do całości w źródle