Zdjęcie: Pixabay
21-01-2026 13:44
Analiza mediów białoruskich z 2025 roku dokonana przez portal Factcheck pokazuje głębokie rozwarstwienie białoruskiego krajobrazu informacyjnego. Badanie ponad 150 tysięcy publikacji wykazało, że państwowe i niezależne media tworzą praktycznie oddzielne narracje, w których cytowane są zupełnie różne osoby, a niektóre znaczące postacie w ogóle nie pojawiają się w jednej z przestrzeni.
W niezależnych źródłach największą liczbę cytatów zdobywa prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, podczas gdy w państwowych mediach wiedzie prym Łukaszenka, którego wypowiedzi stanowią około jednej piątej wszystkich cytowań. Całkowicie ignorowane przez media rządowe są kluczowe postaci opozycji białoruskiej, w tym Swiatłana Cichanouska i Paweł Łatuszka, a także liderzy Litwy i część zachodnich polityków. Podobnie zignorowany jest były prezydent USA Donald Trump, cytowany wyłącznie w niezależnych źródłach.
Państwowe media kształtują własną sieć ekspertów i komentatorów, w dużej mierze związanych z rosyjską narracją. Wśród nich są postaci krajowe oraz zagraniczne, m.in. rosyjska „pseudoopozycja”, prorosyjscy eksperci z Bułgarii i Ukrainy, a także europejscy politycy krytykujący główny nurt UE. Szczególną rolę pełni Węgry – premier Viktor Orbán i minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó cytowani są ponad pięciokrotnie częściej niż w mediach niezależnych, co pozwala wykreować obraz „alternatywnej” Europy w sojuszu z Białorusią.
Wyjątkiem w balansie cytowań są rosyjscy politycy najwyższego szczebla, w tym Putin, Dmitrij Pieskow i Siergiej Ławrow, obecni w obu przestrzeniach informacyjnych, choć intensywność przekazu różni się w zależności od typu medium. Inne postaci, jak Maria Zacharowa, pojawiają się głównie w mediach państwowych, pełniąc funkcję propagandową.
Struktura cytowań wskazuje na cechy skoordynowanego wpływu informacyjnego (FIMI). Wpływ FIMI polega na celowym manipulowaniu informacjami przez obce państwa w celu destabilizacji demokracji, polaryzacji społeczeństw i osłabienia zaufania do instytucji. Państwowe media wybrały wąską grupę ekspertów, powielających narrację zgodną z rosyjską polityką, ignorując jednocześnie potencjalnie korzystne wypowiedzi Zachodu, a także prowadząc systematyczną blokadę informacji o lokalnej opozycji i sąsiadach. Publikacje te są często zsynchronizowane z rosyjskimi mediami, a zestaw poruszanych tematów odpowiada priorytetom Kremla.
Efektem jest istnienie dwóch niemal całkowicie odrębnych „rzeczywistości” medialnych. Czytelnik niezależnych źródeł otrzymuje obraz pluralistyczny: demokraci białoruscy i ukraińscy przywódcy mają realny głos, a zachodni liderzy kształtują kontekst. Odbiorca państwowych mediów funkcjonuje w alternatywnej narracji, w której opozycja jest niewidoczna, Litwa milczy, USA jawią się jako wrogie, a główni partnerzy to Węgry i prorosyjscy eksperci. Wspólnymi punktami obu przestrzeni pozostają jedynie Łukaszenka, Putin i czołowi rosyjscy politycy.