Wiadomości

Ukraiński problem ze zmianą ministra obrony

Zdjęcie: Pixabay

Ukraiński problem ze zmianą ministra obrony

Andrzej Widera

16-07-2026 12:27

Decyzja o usunięciu Mychajła Fedorowa z fotela szefa resortu obrony wywołała gwałtowny opór społeczny i wyprowadziła tysiące ludzi na ulice Kijowa oraz innych miast na Ukrainie. Plac Franki w stolicy został niemal całkowicie zablokowany przez ponad 1400 demonstrantów, którzy głośno domagali się pozostawienia ministra na stanowisku i dymisji dowódcy wojskowego, skandując m.in. „Syrski – precz” czy „Precz z sowietyzacją armii”.

Niezadowolenie z posunięć władz wyszło daleko poza same manifestacje – z wojska ostentacyjnie odszedł wiceszef Sił Powietrznych Pawło Jelizarow, a znany wolontariusz Serhij Sternenko zrezygnował z doradzania ministrowi. „Ludzie wyszli na ulice nie dla Fedorowa, ale we własnej sprawie. Tu nie chodzi o mnie, tylko o samo sedno problemu, który musimy w końcu rozwiązać. W takim układzie po prostu nie da się wygrać tej wojny” - mówił sam Fedorow.

Według ukraińskich mediów, u źródeł tej dymisji leży paraliż decyzyjny wywołany konfliktem między cywilnym kierownictwem ministerstwa a dowództwem armii. Prezydent Wołodymyr Zełenski na zamkniętym spotkaniu z deputowanymi partii Sługa Narodu wprost przyznał, że spór między Fedorowem a generałem Ołeksandrem Syrskim uniemożliwiał dalsze kierowanie obroną państwa. Według relacji uczestników spotkania, prezydent tłumaczył, że obaj liderzy reprezentowali zupełnie inne światy i wizje prowadzenia wojny. Kością niezgody stały się też opóźnienia w reformie mobilizacyjnej, którą zdaniem prezydenta należało pilnie uporządkować przed kolejnymi ruchami Rosji.

Zdymisjonowany minister odpiera te zarzuty i wprost oskarża wojskową hierarchię o blokowanie kluczowych reform. Fedorow ujawnił, że już na początku swojej misji apelował do prezydenta o zmianę generała Syrskiego oraz szefa Sztabu Generalnego Andrija Hnatowa. Podkreślił jednak, że ostateczną decyzję pozostawił głowie państwa. Kiedy Zełenski odrzucił ten pomysł, minister spróbował podjąć współpracę, ale jak sam twierdzi, jego inicjatywy były systematycznie torpedowane.

„Przez pół roku w resorcie obrony nie zdołaliśmy utworzyć centrów kompetencyjnych ani zreformować struktury organizacyjnej. Sztab Generalny po prostu tego nie podpisuje, bo ich zdaniem nie ma potrzeby dopuszczania do głosu nowych ludzi, którzy mają własną inicjatywę i świeże pomysły. Próbowaliśmy to obchodzić nieszablonowymi sposobami, ale na dłuższą metę w tak wielkiej machinie to nie działa. Wyobraźcie sobie państwo: w walczącym kraju nie da się przenieść urzędników do Ministerstwa Obrony, bo wszystko jest blokowane” – tłumaczył Fedorow na konferencji, dodając, że odrzucił już propozycję prezydenta, by pozostać w jego otoczeniu jako doradca.

Sprawa ma jednak znacznie szerszy wymiar polityczno-biznesowy. W kuluarach Rady Najwyższej głośno mówi się o próbie wyeliminowania przez prezydenta potencjalnego konkurenta politycznego, który cieszył się dużą popularnością i nienagannym wizerunkiem. Inna, bardziej pragmatyczna wersja wskazuje na potężne lobby zbrojeniowe, dla którego wprowadzone przez Fedorowa przejrzyste zasady zakupów broni oznaczały odcięcie od gigantycznych funduszy obronnych. Na dymisji ministra zyskał przede wszystkim szef partii rządzącej Dawyd Arachamija, który pod nieobecność Zełenskiego przebywającego we Francji samodzielnie rozdawał karty w parlamencie, wprowadzając swoich ludzi do rekonstruowanego rządu. Choć część deputowanych ubolewała nad odejściem Fedorowa, Arachamija zdołał zneutralizować te nastroje obietnicami awansów dla innych członków partii.

Nowym kandydatem na ministra obrony został dotychczasowy szef MSW Ihor Klymenko. Jego nominacja budzi spore obawy parlamentarzystów, którzy wątpią, czy policjant poradzi sobie z chaosem mobilizacyjnym, zwłaszcza po tym, jak Zełenski wcześniej odrzucił plan Fedorowa oparty na strukturach policyjnych. Aby uciszyć krytykę i ułatwić zatwierdzenie Klymenki w parlamencie, do złożenia deklaracji poparcia zaangażowano znanych dowódców frontowych.

Dowódca „Azowa” Denys „Redis” Prokopenko oświadczył, że kandydat „ma wystarczająco dużo doświadczenia i rozumie jak poukładać procesy, aby zaprowadzić ład w kwestii mobilizacji”, zaś dowódca korpusu „Chartia” Ihor „Kornet” Obołenski określił go człowiekiem godnym tego wyzwania. Mimo doniesień, że oświadczenia te zostały wymuszone przez biuro prezydenta, głosy różnych grup poselskich powinny wystarczyć do zatwierdzenia nowego szefa resortu, ugruntowując tym samym tymczasowe zwycięstwo starej kadry generalskiej nad środowiskiem reformatorów.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.