Zdjęcie: Pixabay
21-07-2026 10:03
Na Białorusi reżimowe służby rozpoczęły falę zatrzymań i śledztw wymierzonych w użytkowników platform Threads oraz TikTok. Zatrzymanym stawia się zarzuty m.in. podżegania do wrogości społecznej oraz rozpowiadania fałszywych informacji o zagrożeniach. Jest to efekt zapowiadanej wcześniej przez aparat ścigania akcji dokręcania śruby w mediach społecznościowych pod pretekstem walki z dezinformacją czy rehabilitacją nazizmu. Presja ze strony władz wywołała już efekt – wielu internautów zaczęło masowo kasować swoje dawne wpisy.
Przedstawiciele służb twierdzą jednak, że usuwanie treści w niczym użytkownikom nie pomoże. MSW rzekomo dysponuje środkami technicznymi pozwalającymi namierzyć autora dowolnej publikacji, nawet jeśli materiał był w sieci zaledwie przez ułamek sekundy.
„Internet pamięta wszystko. I jeśli jakiekolwiek słowo, jakikolwiek materiał wizualny choć na sekundę wrzucacie do internetu, a potem usuwacie, ślad cyfrowy zostaje tam na zawsze. Na dzień dzisiejszy MSW ma wystarczająco środków i sił, by was odnaleźć. Anonimowości nie ma. Każdy nasz dzisiejszy telewidz musi rozumieć, że za każde działanie nadchodzi odpowiedzialność, są konsekwencje” — zagroziła na antenie państwowej telewizji szefowa wydziału informacji białoruskiego MSW Natalia Saharczuk.
Warto dodać, że wraz ze zwiększaniem kontroli w sieci Łukaszenka podpisał dekret uszczelniający system zakazów wyjazdu z kraju. Zmiany usprawniają wymianę danych osobowych między organami ścigania i utrudniają ucieczkę za granicę osobom objętym restrykcjami. Nowe przepisy skracają zarazem czas uzyskania zaświadczenia o zakazie opuszczania Białorusi do jednego dnia roboczego w urzędach migracyjnych.