Zdjęcie: Pixabay
22-07-2026 13:18
Litwa analizuje możliwości wsparcia Łotwy w obliczu narastającej presji migracyjnej, jednak szef litewskiego resortu spraw wewnętrznych Martynas Katelynas sceptycznie ocenia pomysł wysłania setki funkcjonariuszy. Zdaniem ministra taka liczba nie rozwiąże problemów sąsiada, a priorytetem pozostaje ochrona własnych granic oraz bezpieczeństwo obywateli Litwy. Minister zasugerował, że strona łotewska powinna w pierwszej kolejności w większym stopniu wykorzystać własne siły zbrojne do zadań w czasie pokoju.
Kwestia wsparcia pojawia się w momencie, gdy presja migracyjna na granicy łotewsko-białoruskiej bije rekordy. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku łotewskie służby udaremniły, zatrzymały lub zawróciły ponad 8 tysięcy osób próbujących nielegalnie przedostać się z terytorium Białorusi – to niemal dziewięciokrotnie więcej niż na odcinku litewskim. Sytuacja ta bezpośrednio uderza w Litwę poprzez tak zwaną migrację wtórną z Łotwy, gdzie liczba zatrzymań cudzoziemców wzrosła w tym samym okresie z kilkuset do ponad 1,2 tysiąca przypadków.
"Zawsze chce się, aby sami zrobili maksymalnie dużo, z kolei my jako państwo pomożemy, czym będziemy mogli, ale moim priorytetem jako ministra jest bezpieczeństwo naszej granicy" – podkreślił Martynas Katelynas. Odpowiedzią na nasilający się proceder przemytu ludzi ma być zacieśnienie współpracy służb obu państw. Podczas niedawnej wizyty łotewskiej delegacji z prezydentem na czele podpisano dwustronne porozumienie o walce z przestępczością, którego celem jest rozbicie zorganizowanych sieci przestępczych zajmujących się przerzutem migrantów.