Zdjęcie: Pixabay
31-08-2026 08:45
Na Litwie sięgnięto po państwowe rezerwy agregatów prądotwórczych, by zapewnić zasilanie awaryjne w rejonach najsilniej dotkniętych skutkami niszczycielskiej nawałnicy. Po kataklizmie z 22 sierpnia litewski operator ESO przywrócił już dostawy energii do blisko 90 procent z ponad 268 tysięcy poszkodowanych odbiorców. Bez prądu nadal pozostaje około 30 tysięcy gospodarstw domowych i firm w miejscach, gdzie zniszczone linie trzeba budować od nowa.
W terenie pracuje ponad 300 agregatów, a energetycy ustalają z samorządami dodatkowe zapotrzebowanie na sprzęt. „Jesteśmy w ostatnim etapie prac, ale naprawa skrajnie uszkodzonych odcinków wymaga czasu. Udostępnienie rezerw państwowych ma pomóc ludziom przetrwać ten okres” – podkreślił Renaldas Radvila, szef spółki ESO. Najtrudniejsza sytuacja utrzymuje się w okręgu utańskim, gdzie na prąd czeka 14 tysięcy odbiorców. Przy usuwaniu usterek pracuje ponad tysiąc monterów, a ostateczne zakończenie napraw planowane jest do 3 września.
Przedstawiciele spółki przeprosili za zbyt optymistyczne wstępne prognozy dotyczące tempa usuwania awarii i zapowiedzieli automatyczne rekompensaty dla wszystkich osób oraz firm, które pozostawały bez zasilania dłużej niż 72 godziny. Aż 86 procent uszkodzeń powstało w lasach przez łamiące się drzewa. Aby wyeliminować to zagrożenie, operator zamierza do 2028 roku zastąpić liniami podziemnymi około 2 tysiące kilometrów przewodów napowietrznych. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu litewski rząd ogłosił stan klęski żywiołowej na terenie całego kraju. W wyniku uderzenia żywiołu zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne.