Zdjęcie: MON Białorusi
17-02-2026 14:31
Litewska armia poinformowała, że w styczniu w rosyjskiej i białoruskiej przestrzeni informacyjnej nasilono przekazy podważające decyzje obronne Wilna. Według wojskowych analityków konsekwentnie przedstawiano je jako element rzekomo agresywnej strategii oraz dowód militaryzacji regionu w ramach działań NATO. Szczególnie często wskazywano na plan utworzenia poligonu w Kopciowie (Kapčiamiestis), łącząc go z narracją o możliwej blokadzie obwodu królewieckiego i sugerując, że Litwa celowo prowokuje napięcia.
W przekazach akcentowano tezę, że litewskie władze ignorują interesy lokalnej społeczności, a sama inwestycja może doprowadzić do konfliktu zbrojnego. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stwierdził, że państwa bałtyckie swoimi działaniami „prowokują Rosję i Białoruś do konkretnych kroków”, by następnie odwoływać się do solidarności Unii Europejskiej i NATO. Odnosząc się do wzmocnienia tzw. przesmyku suwalskiego oraz tworzenia poligonu, mówił o działaniach wpisujących się w „logikę prowokacji” i stanowiących zagrożenie dla obwodu królewieckiego. Zapewnił jednocześnie, że Moskwa nie będzie uczestniczyć w „wymianie retorycznych gróźb”, ostrzegając, iż inicjatorzy takich „prowokacji” poniosą „samobójcze” konsekwencje.
Podobne stanowisko zaprezentowali przedstawiciele władz w Mińsku. Sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksandr Wolfowicz oskarżył Litwę i pozostałe państwa bałtyckie o świadomą militaryzację pogranicza kosztem rozwoju społeczno-gospodarczego, wskazując na "cele wojskowe" tych projektów. Szef białoruskiej dyplomacji Maksim Ryżankou przekonywał z kolei, że przedsięwzięcia obronne Litwy, w tym budowa nowego poligonu i przyjęcie niemieckiej brygady, ograniczają środki na potrzeby społeczne i pogłębiają trudności ekonomiczne kraju.