Zdjęcie: Pixabay
05-02-2026 12:02
Decyzje dotyczące ograniczenia czasu działania oświetlenia ulicznego na Białorusi zapadły bezpośrednio po publicznej krytyce ze strony Łukaszenki i szybko przełożyły się na odczuwalne zmiany w codziennym funkcjonowaniu mieszkańców miast. Już 4 lutego w Mińsku latarnie zaczęły być włączane później niż dotychczas, co wywołało falę niezadowolenia wśród części mieszkańców, zwłaszcza że zmrok zapadał wyraźnie wcześniej niż moment uruchomienia oświetlenia. Jest to przykład kolejnego absurdu reżimu, który jednak może mieć inne, bardziej przyziemne, powody.
Impulsem do działań była wypowiedź Łukaszenki z 3 lutego, w której zwrócił uwagę na - jego zdaniem - nadmierne zużycie energii. Krytykując sposób zarządzania oświetleniem ulicznym, mówił, że „o szóstej wieczorem cała obwód miński się świeci”, a lampy działają zbyt długo zarówno wieczorem, jak i rano. Podkreślał, że światło mogłoby zapalać się później i być wyłączane wcześniej, wskazując na możliwość automatycznego sterowania systemem. Jak relacjonował, wcześniej słyszał wyjaśnienia, iż problem wynika z nieprawidłowego działania fotokomórek.
Dzień po tej wypowiedzi Ministerstwo Energetyki poinformowało o zorganizowaniu narady poświęconej korekcie trybu pracy oświetlenia ulicznego w miejscowościach. Podczas spotkania polecono energetykom, aby wspólnie z władzami lokalnymi dostosowali harmonogramy do obowiązujących norm społecznych oraz uwzględnili specyfikę terenów wiejskich. W efekcie w stolicy 4 lutego latarnie zostały włączone dopiero o godzinie 19, mimo że naturalne światło dzienne zanikło około 18.
Zmiany wywołały krytyczne reakcje w mediach społecznościowych, gdzie mieszkańcy Mińska domagali się przywrócenia wcześniejszego grafiku. Z kolei media opozycyjne zwróciły uwagę, że oficjalne uzasadnienie decyzji hasłami oszczędnościowymi może nie wyczerpywać przyczyn wprowadzonych ograniczeń. Wskazywano, że w systemach energetycznych występują poranne i wieczorne szczyty zapotrzebowania, przypadające mniej więcej na godziny od 7 do 10 oraz od 17.30 do 20, kiedy jednocześnie rośnie zużycie energii w gospodarstwach domowych, przemyśle i infrastrukturze miejskiej.
Media przedstawiały różne możliwe wyjaśnienia sytuacji, od ograniczeń mocy w okresie silnych mrozów, przez awaryjne wyłączenia części infrastruktury, po problemy z przesyłem energii do Rosji. Podkreślano jednak, że żadne z tych przypuszczeń nie zostało oficjalnie potwierdzone przez władze, a społeczeństwo nie otrzymało szczegółowych informacji o rzeczywistych powodach zmian.