Zdjęcie: Pixabay
10-04-2026 09:49
Mołdawski rząd przygotowuje oficjalne wystąpienie o odszkodowania od Rosji w związku ze stratami wynikającymi z działań wojennych na Ukrainie. Głównym powodem roszczeń jest uszkodzenie strategicznej linii elektroenergetycznej Isaccea–Vulcănești oraz zanieczyszczenie Dniestru, do którego doszło po uderzeniu w ukraińską elektrownię wodną.
Według ministra spraw zagranicznych, Mihaia Popșoi, udokumentowanie tych szkód jest obowiązkiem państwa wobec obywateli, nawet jeśli obecna sytuacja polityczna utrudnia egzekucję należności.„Naszym obowiązkiem jest rzetelne przygotowanie tej dokumentacji i upewnienie się, że strona rosyjska ją otrzymała” - podkreślił minister.
Koszty naprawy infrastruktury energetycznej, które szacuje się na kwotę od 500 tysięcy do 2 milionów lei, zostaną w przyszłym roku uwzględnione w rachunkach mołdawskich odbiorców. Jak wyjaśnił sekretarz stanu w resorcie energii, Vitalie Mața, ostateczna kwota zależy od rozliczeń z Ukrainą, która dokonała prac na swoim odcinku linii należącej do Mołdawii. Przedstawiciele krajowego regulatora uspokajają jednak, że przy rocznych przychodach operatora przekraczających 1,4 miliarda lei, wpływ tych wydatków na wysokość taryf dla mieszkańców będzie znikomy. Infrastruktura ta ma kluczowe znaczenie, gdyż zapewnia przesył od 40 do 60 procent energii potrzebnej krajowi.
Zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego zmusiło władze do ogłoszenia 60-dniowego stanu wyjątkowego pod koniec marca, gdy po rosyjskim ataku na infrastrukturę na Ukrainie połączenie Isaccea–Vulcănești zostało wyłączone z eksploatacji. Choć dzięki sprawnym działaniom naprawczym przesył przywrócono w ciągu czterech dni, Mołdawia musiała w tym czasie korzystać z alternatywnych linii o mniejszej przepustowości i apelować do społeczeństwa o ograniczenie zużycia prądu. Sytuację skomplikował dodatkowo incydent z nocy z 6 na 7 marca, kiedy to po uderzeniu w hydroelektrownię w Nowodniestrowsku do Dniestru przedostało się co najmniej 1,5 tony oleju technicznego, co wywołało dwutygodniowy alert ekologiczny i wymusiło prośbę o wsparcie z Unii Europejskiej.
Rząd nie kryje sceptycyzmu co do szybkiej reakcji Moskwy na wysuwane roszczenia. Minister Popșoi przypomniał w tym kontekście o wieloletnich problemach w relacjach dwustronnych, w tym o nielegalnym stacjonowaniu wojsk rosyjskich oraz nakładanych embargach. „Biorąc pod uwagę rażące naruszenia Karty Narodów Zjednoczonych i zasad helsińskich, nie możemy mieć wielkich złudzeń” – przyznał szef resortu spraw zagranicznych. Mimo to Mołdawia zamierza konsekwentnie realizować ścieżkę prawną, czekając na sprzyjający kontekst międzynarodowy, który pozwoliłby na wyegzekwowanie rekompensat za szkody.