Wiadomości

Mołdawskie echa wypowiedzi prezydent Sandu

Zdjęcie: Pixabay

Mołdawskie echa wypowiedzi prezydent Sandu

Dodał: Andrzej Widera

14-01-2026 11:34

Wypowiedź prezydent Mołdawii Mai Sandu na temat ewentualnego zjednoczenia z Rumunią wywołała w kraju debatę polityczną i ożywiła dyskusję o przyszłości ruchu unionistycznego. Słowa padły 11 stycznia w brytyjskim podcaście, gdzie Sandu została zapytana o jej osobiste stanowisko wobec takiego scenariusza.

Prezydent podkreśliła, że w przypadku referendum oddałaby głos za połączeniem obu państw. Jednocześnie zaznaczyła, że według badań opinii publicznej większość obywateli Mołdawii nie popiera obecnie zjednoczenia. Jak dodała, znacznie szersze poparcie ma kurs integracji europejskiej, który określiła jako „realistyczny cel pomagający przetrwać i zachować demokrację”.

Reakcje sceny politycznej były skrajnie różne. Przedstawiciele Partii Komunistów i Partii Socjalistów ostro skrytykowali prezydent, domagając się jej dymisji i wzywając organy ścigania do zbadania wypowiedzi pod kątem zdrady stanu oraz naruszenia konstytucji. Z drugiej strony pojawiły się głosy poparcia. Kończący misję ambasador Mołdawii w Rumunii Victor Chirilă mówił o „najtrwalszym moście między państwami, jakim jest rumuńska tożsamość”.

Krytyczne opinie płynęły także spoza obozu prorosyjskiej opozycji. Aktywista Vitalie Sprînceană pytał, dlaczego władze zamiast wizji zjednoczenia nie koncentrują się na projektach współpracy wykraczających poza podziały etniczne czy językowe. Historyk i były przedstawiciel Mołdawii przy ONZ i Radzie Europy Aleksiej Tulbure zwracał uwagę, że deklaracja może budzić wątpliwości u partnerów zagranicznych. „Europa może pomyśleć: dajemy miliardy na rozwój suwerennego państwa, a oni marzą o jego likwidacji” – oceniał.

Eksperci przypominają jednak, że stanowisko Sandu nie jest nowe. Już w 2016 roku, jeszcze przed objęciem urzędu prezydenta, mówiła publicznie, że w referendum poparłaby unię z Rumunią i zachęcała do myślenia o praktycznych aspektach integracji. Politolog Angela Colacchi uważa, że prezydent pozostaje w tej kwestii konsekwentna. „Od 2016 do 2026 roku odpowiada na to pytanie tak samo. Zmiana funkcji nie zmieniła jej poglądów” – oceniła. Politolog Ion Tăbîrță dodawał, że jest to osobista postawa obywatelska, która raczej nie zaszkodzi jej wizerunkowi, choć może dodać energii środowiskom unionistycznym.

Dane sondażowe pokazują, że poparcie dla idei zjednoczenia rośnie, choć wciąż nie osiąga większości. W 2016 roku za takim rozwiązaniem opowiadało się 15,6 proc. badanych, natomiast w 2025 roku już 33,4 proc. Wzrost ten nie przełożył się jednak na sukces wyborczy partii jednoznacznie unionistycznych, co eksperci tłumaczą słabą wiarygodnością ich liderów. Po wyborach parlamentarnych w 2025 roku do legislatury weszli jednak politycy otwarcie popierający unię, w tym lider partii „Demokracja w domu” Vasile Costiuc, choć w kampanii akcentował on głównie krytykę władzy i deklarował się jako suwerenista i konserwatysta.

Głos zabrała również strona rumuńska. Eurodeputowany i doradca prezydenta Rumunii Eugen Tomac zapewnił, że Bukareszt jest gotów do rozmów, jeśli taki wniosek wypłynie od obywateli Mołdawii. Podkreślił, że „każdy uczciwy Rumun, po obu stronach Prutu, postrzega zjednoczenie jako naturalny proces”, przypominając, iż 27 marca 2018 roku parlament Rumunii jednomyślnie przyjął deklarację gotowości do dyskusji w tej sprawie. Zaznaczył jednocześnie, że Rumunia uwzględnia realia polityczne w Kiszyniowie, gdzie większość społeczeństwa opowiada się dziś za proeuropejskim kierunkiem rozwoju.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.