Zdjęcie: Pixabay
10-07-2026 08:50
Decyzja mołdawskiego Sądu Konstytucyjnego wywołała głęboki kryzys polityczny na linii Kiszyniów–Komrat oraz falę oburzenia wśród gagauskich elit. Sędziowie uznali za niezgodne z ustawą zasadniczą kluczowe przepisy ustawy o specjalnym statusie prawnym Gagauzji, pozbawiając tamtejsze Zgromadzenie Ludowe możliwości samodzielnego powoływania regionalnego organu wyborczego.
Wyrok odebrał autonomii również wpływ na obsadę stanowisk szefów terytorialnych struktur policji, Służby Wywiadu i Bezpieczeństwa oraz Urzędu Sprawiedliwości. Władze centralne argumentowały, że dotychczasowe procedury tworzyły niebezpieczny, równoległy system prawny oraz groziły destabilizacją bezpieczeństwa narodowego poprzez podwójne podporządkowanie służb mundurowych. Z tym stanowiskiem nie zgadzają się przedstawiciele regionu, którzy ostrzegają, że odgórne ograniczanie fundamentów autonomii doprowadzi do jej całkowitej marginalizacji i pozostawi z niej jedynie historyczną nazwę.
Wyrok, będący odpowiedzią na wniosek ministra sprawiedliwości Vladislava Cojuhariego, doprowadził do natychmiastowego zaostrzenia retoryki i żądań dymisji władz. Przewodniczący Zgromadzenia Ludowego Gagauzji Valentin Gaidarji określił orzeczenie mianem rażącej ingerencji politycznej i wezwał szefową Sądu Konstytucyjnego Domnicę Manole do ustąpienia ze stanowiska. „To nie akt sprawiedliwości, lecz brutalna ingerencja polityczna w prawa i wolności narodu gagauskiego” – oświadczył Gaidarji podczas konferencji prasowej, ostrzegając przed eskalacją napięć i dodając, że sąd najwyższy zlekceważył ustawę zasadniczą.
Podobny ton przybrali inni mołdawscy opozycjoniści i dawni liderzy, w tym Igor Dodon oraz Irina Vlah, którzy uznali działania rządu za bezpośrednie uderzenie w zasady decentralizacji oraz próbę odebrania mieszkańcom regionu wpływu na lokalne sprawy. Nawet bardziej umiarkowani krytycy, jak były prokurator generalny Alexandr Stoianoglo, oceniają rozwiązanie sporu na drodze sądowej zamiast poprzez dialog parlamentarny jako potężny błąd polityczny.
Sytuację komplikuje fakt, że wyrok zapadł w momencie głębokiego paraliżu politycznego w samej Gagauzji, gdzie mandaty lokalnych deputowanych wygasły już w listopadzie ubiegłego roku. Przeprowadzenie nowych wyborów blokuje poważny rozłam legislacyjny między prawem krajowym a regionalnym, a wypracowany wcześniej kompromisowy dokument został odrzucony przez gagauską władzę wykonawczą.
Analitycy polityczni zwracają uwagę, że upór i brak elastyczności polityków z Komratu, częściowo powiązanych ze zbiegłym oligarchą Ilanem Sorem, uniemożliwiły uregulowanie kwestii wyborczych w drodze negocjacji, co w konsekwencji otworzyło Kiszyniowowi drogę do radykalnych rozstrzygnięć sądowych. Choć przedstawiciele mołdawskiego resortu sprawiedliwości zapewniają, że ich celem nie jest likwidacja autonomii, a jedynie przywrócenie porządku konstytucyjnego, eksperci podkreślają potrzebę natychmiastowego powrotu obu stron do wspólnego stołu rozmów w celu zmiany przestarzałych przepisów z poszanowaniem tożsamości kulturowej regionu.