Zdjęcie: Pixabay
21-04-2026 09:55
Długoletnia bierność władz w Kiszyniowie wobec Gagauzji doprowadziła do sytuacji, w której to administracja centralna jest obarczana winą za lokalne problemy polityczne. Jak zauważa dr Tatiana Cojocari z Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Akademii Rumuńskiej, brak aktywności państwa w regionie utrwalił negatywny wizerunek rządu, co potwierdzają ostatnie sondaże.
Większość mieszkańców autonomii uważa, że to właśnie Kiszyniów odpowiada za brak powołania nowego Zgromadzenia Ludowego w regionie. Ekspertka podkreśla, że nadszedł czas, aby państwo przejęło odpowiedzialność i wprowadziło jasne zasady, które zintegrują autonomiczny system wyborczy z ogólnokrajowymi ramami prawnymi.
Jednym z kluczowych kroków w procesie zbliżenia ma być wprowadzenie obowiązku znajomości języka rumuńskiego dla kandydatów ubiegających się o urząd baszkana, czyli lidera Gagauzji. Zdaniem dr Cojocari, takie wymaganie jest niezbędne, gdyż trudno oczekiwać od obywateli posługiwania się językiem państwowym, gdy ich właśni przedstawiciele go nie znają. Choć zmiany w mentalności nie nastąpią natychmiast, większa obecność państwa w regionie jest jedyną drogą do przełamania wzajemnej niechęci. Bezpośrednie zaangażowanie ma zapobiec dalszemu potęgowaniu negatywnego postrzegania władz w Kiszyniowie wśród społeczności gagauskiej.
Równolegle do działań wewnętrznych, mołdawska prezydent Maia Sandu prowadzi rozmowy międzynarodowe mające na celu wsparcie autonomii. W trakcie forum w Antalyi spotkała się z prezydentem Turcji, Recepem Tayyipem Erdoganem, aby omówić wspólną ochronę tożsamości kulturowej i języka gagauskiego. Ankara pozostaje kluczowym partnerem w rozwoju regionalnym, a zacieśnienie tej współpracy ma pomóc w stabilizacji sytuacji wewnątrz Mołdawii. Sandu przypomniała, że Turcja jest jednym z najważniejszych inwestorów i kierunków eksportowych kraju, co daje solidne podstawy do wspólnych projektów w autonomii.
Jednak to właśnie rozwiązanie specyficznych problemów Gagauzji pozostaje jednym z najtrudniejszych wyzwań. „Nasze władze bardzo długo błądziły, nie angażując się aktywniej w regionie” – stwierdziła Cojocari, wskazując, że tylko czytelne reguły gry i stała obecność państwa mogą zmienić obecną, niekorzystną dla Kiszyniowa sytuację.