Wiadomości

Obawy związane z przesunięciem daty ukończenia "Rail Baltica"

Zdjęcie: Rail Baltica

Obawy związane z przesunięciem daty ukończenia "Rail Baltica"

Andrzej Widera

26-09-2026 12:00

Przesunięcie terminu oddania do użytku szlaku kolejowego Rail Baltica z 2030 na 2034 rok spowodowały obawy w państwach bałtyckich. Choć estoński premier Kristen Michal przekonuje, że opóźnienie prac pozwoli pozyskać z nowej unijnej perspektywy budżetowej dodatkowe 660 milionów euro, urzędnicy w Brukseli studzą ten optymizm. 

Przedstawiciele Komisji Europejskiej przypominają, że nowy budżet zakłada co prawda podwojenie puli na inwestycje transportowe do poziomu 51,5 miliarda euro, ale podział tych środków wciąż będzie opierał się na konkurencji między państwami. „Nie da się z góry przewidzieć, ile pieniędzy z konkretnego instrumentu otrzyma dany projekt, ponieważ środki nie są rezerwowane z wyprzedzeniem” – wyjaśniła Ave Schank-Lukas, szefowa estońskiego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej. Bruksela zapowiada jednocześnie, że w nowym rozdaniu poziom unijnego dofinansowania może spaść z 85 do 75 procent.

Mimo braku gwarancji przywódcy Litwy, Łotwy i Estonii we wspólnej deklaracji domagają się zabezpieczenia w kolejnym wieloletnim budżecie Unii Europejskiej 10 miliardów euro na dokończenie budowy. Realizacja tego planu stoi jednak pod znakiem zapytania ze względu na nierówne tempo prac. Największe opóźnienia notuje Łotwa, gdzie przygotowania obejmują zaledwie 30 kilometrów głównej trasy, podczas gdy Litwa i Estonia prowadzą już roboty budowlane na ponad 100-kilometrowych odcinkach. Koordynatorzy inwestycji szacują, że wydłużenie czasu realizacji zwiększy koszty pierwszego etapu na samej Łotwie do ponad 6 miliardów euro, co wymusi zwiększenie nakładów z krajowego budżetu.

Co istotne, brak zdecydowanych postępów może mieć poważne konsekwencje w kolejnych latach. Państwa opowiadające się za cięciami wydatków unijnych, takie jak Niemcy, Holandia czy kraje skandynawskie, mogą w przyszłości całkowicie zablokować strumień pieniędzy dla przeciągającej się inwestycji. „Jeśli do 2034 roku realizacja budowy nie posunie się znacząco do przodu, obrona tego przedsięwzięcia stanie się niezwykle trudna pod względem politycznym.” – ostrzegł Roberts Zīle, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Polityk uspokoił jednak, że niedotrzymanie pierwotnego terminu raczej nie będzie skutkować koniecznością zwrotu 5,6 miliarda euro, które Bruksela do tej pory wyłożyła na ten cel.

Niestety, ale problemy na szczeblu politycznym zbiegają się z kłopotami technicznymi na placach budowy. Państwowa grupa litewskich kolei LTG wykryła poważne wady na dwóch powstających odcinkach trasy. W trakcie kontroli ujawniono rozmycia i ubytki w nowo budowanych nasypach, co całkowicie wstrzymało możliwość układania torów. Prace te realizują prywatne firmy, z którymi zawarto kontrakty o łącznej wartości 303,5 miliona euro. Strona państwowa żąda natychmiastowego usunięcia usterek, jednak główny wykonawca odpiera zarzuty, zrzucając winę na zamawiającego. „Jako wykonawcy jesteśmy całkowicie zależni od dokumentacji i ponosimy konsekwencje błędnych decyzji projektowych” – bronił się Jonas Jablonskis, dyrektor generalny odpowiedzialnej za prace spółki. Zaznaczył przy tym, że błędy w dokumentacji potwierdza niezależna ekspertyza.

Zawirowania wokół harmonogramu i jakości prac uderzają bezpośrednio w branżę budowlaną. Szefowie dużych spółek realizujących zlecenia w Estonii alarmują, że przesunięcie daty końcowej wpłynie na ich plany biznesowe. Firmy te od dawna zwiększały zatrudnienie i gromadziły sprzęt, licząc na płynny front robót do 2030 roku. Obecnie obawiają się przestojów, ponieważ utrzymanie gotowości zespołów pracowników przez dodatkowe 4 lata bez gwarancji ciągłości zleceń wygeneruje ukryte koszty, których rządy nie uwzględniły w swoich oficjalnych wyliczeniach.
 


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.