Zdjęcie: Pixabay
06-07-2026 14:25
Zabytkowe kamienice w sercu Tallinna zaczęły niebezpiecznie osiadać, co zmusiło stołeczne służby komunalne do pilnego wdrożenia programu ratunkowego. Zniszczenia i pęknięcia murów odnotowano już w ponad dwudziestu historycznych budynkach, jednak urzędnicy szacują, że skala problemu może być znacznie większa. Dla właścicieli nieruchomości oznacza to widmo gigantycznych wydatków – stabilizacja konstrukcji tak starych obiektów wymaga skomplikowanych i kosztownych prac inżynieryjnych.
Głównym winowajcą okazuje się woda, która od wieków krąży pod powierzchnią estońskiej stolicy. Naturalne ukształtowanie terenu sprawia, że wody źródłowe spływające ze wzgórza Toompea w stronę morza gromadzą się w niecce między popularnymi ulicami Pikk i Lai. Dawniej nadmiar wilgoci odprowadzano specjalnym systemem podziemnych szamb i rur, jednak dziś nikt nie zna ich dokładnego stanu technicznego – infrastruktura mogła zostać przerwana podczas nowożytnych przebudów. Kiedy woda zostaje uwięziona pod ziemią, podmywa fundamenty, doprowadzając do pękania ścian, a w skrajnych przypadkach grożąc zawaleniem. Sytuację pogarszają ulewne deszcze oraz ukryte awarie miejskiej sieci wodociągowej, które dosłownie wypłukują grunt spod miejskich bruków.
Eksperci zajmujący się rewitalizacją Starego Miasta stolicy Estonii zwracają również uwagę na czynnik ludzki. Wiele uszkodzeń to bezpośredni skutek wieloletnich zaniedbań i odkładania koniecznych napraw na przyszłość. Dodatkowo sprawę paraliżuje chaos urzędowy. Aby przerwać ten impas i precyzyjnie namierzyć źródło zagrożenia, magistrat w najbliższych miesiącach zamierza wykorzystać technologię kosmiczną i przeanalizować ruchy miejskich gruntów za pomocą zdjęć satelitarnych.