Zdjęcie: Wikipedia
13-05-2026 11:40
Łukaszenka zapowiedział zmianę strategii szkolenia białoruskiej armii, ogłaszając przejście na system tzw. punktowej mobilizacji poszczególnych jednostek. Podczas spotkania z ministrem obrony Wiktarem Chreninem, które odbyło się 12 maja, białoruski przywódca zadeklarował, że wojsko musi przygotowywać się do ewentualnego udziału w działaniach zbrojnych.
Nowy model zakłada rezygnację z wielkich, epizodycznych manewrów na rzecz systemu rotacyjnego, w którym kolejne oddziały będą powoływane na intensywne ćwiczenia bojowe, a następnie odsyłane do punktów stałej dyslokacji. „Będziemy punktowo mobilizować jednostki, aby przygotować je do wojny. Daj Boże, aby udało się jej uniknąć” – stwierdził dyktator.
Wprowadzenie stałej rotacji ma pozwolić na utrzymanie sił zbrojnych w wysokiej gotowości bez konieczności ogłaszania mobilizacji. Łukaszenka podkreślił, że skuteczność formacji zależy przede wszystkim od odpowiedniej obsady stanowisk dowódczych, dlatego polecił resortowi obrony przeprowadzenie głębokiej analizy kadr i przygotowanie propozycji zmian personalnych. Według jego oceny, obecność „właściwego człowieka” na kluczowym stanowisku decyduje o kondycji całego pododdziału, co ma kluczowe znaczenie w obliczu planowanych operacji lądowych.
Rozmowy dotyczyły również wyników niedawnych, masowych kontroli gotowości bojowej, które pokazały szereg niedociągnięć w białoruskich siłach zbrojnych. Łukaszenka przyznał, że w armii doszło do „poważnej rozmowy” na temat wykrytych problemów, których władze postanowiły nie ukrywać przed społeczeństwem, choć jednocześnie nie eksponowano ich nadmiernie. Minister Chrenin zapewnił, że mimo zdiagnozowanych braków, ogólny stan przygotowania personelu jest zadowalający, a ostateczne decyzje dotyczące wyciągnięcia konsekwencji kadrowych zostaną podjęte na podstawie sprawozdań wojskowych.
Tymczasem ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji studzi emocje związane z wypowiedziami z Mińska, oceniając je jako element rosyjskiej wojny informacyjnej. Szef centrum, Andrij Kowalenko, wezwał do zachowania spokoju i nieprzywiązywania nadmiernej wagi do słów o „punktowej mobilizacji”. Według ukraińskich analityków, białoruski przywódca realizuje zadanie narzucone przez Kreml, mające na celu zadowolenie Putina i wywieranie presji psychologicznej.