Zdjęcie: Pixabay
13-05-2026 10:28
Estonia planuje znaczące rozszerzenie uprawnień wojska oraz członków Ligi Obrony (Kaitseliit), dając im prawo do zatrzymywania i kontrolowania cywilów poza terenem obiektów wojskowych. Nowe przepisy mają pozwolić mundurowym na egzekwowanie zakazów ruchu, postoju oraz fotografowania w specjalnych strefach bezpieczeństwa.
Wiceminister obrony Margit Gross podkreśla, że interwencje będą dopuszczalne tylko w niezbędnym zakresie i przy zachowaniu zasady proporcjonalności. Choć przewodniczący komisji obrony narodowej Kalev Stoicescu przyznaje, że jest to ingerencja w wolności obywatelskie, uznaje ją za konstytucyjnie uzasadnioną wspólnym interesem bezpieczeństwa państwa. Żołnierze będą mogli stosować te środki przymusu pod warunkiem przejścia odpowiedniego przeszkolenia, co ma przygotować ich do pełnienia funkcji dotychczas zarezerwowanych głównie dla policji.
Prawnicy i eksperci związani z obronnością ostrzegają jednak przed ryzykiem nadużyć wynikającym z nieprecyzyjnych zapisów projektu. Kaido Künnapas zwraca uwagę, że prawo do zatrzymania kogoś w celu samej weryfikacji potencjalnego zagrożenia jest pojęciem bardzo mętnym i może prowadzić do konfliktów z nieświadomymi ograniczeń obywatelami czy turystami. Według niego zbyt restrykcyjne podejście może odbić się negatywnie na wizerunku armii i Ligi Obrony w oczach społeczeństwa.
Pierwsze czytanie nowej ustawy zaplanowano w estońskim parlamencie na przyszły tydzień. Reforma ta jest elementem dostosowywania estońskiego prawa do nowych realiów geopolitycznych, wymagających ściślejszej ochrony obiektów o znaczeniu strategicznym przed inwigilacją i działaniami hybrydowymi.