Zdjęcie: Pixabay
17-03-2026 11:27
W nocy z niedzieli na poniedziałek na granicy łotewsko-białoruskiej zatrzymano 15 osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Żadna z nich nie pochodziła z Półwyspu Arabskiego – podał szef łotewskiej Straży Granicznej Guntis Pujāts. Migranci byli obywatelami Afganistanu, Maroka i Bangladeszu. Od początku roku odnotowano w sumie 51 próby nielegalnego wjazdu, wszystkie z terytorium Białorusi.
Pujāts podkreślił, że w najbliższym czasie nie przewiduje nasilenia napływu migrantów z regionu Bliskiego Wschodu. „Nie ma obecnie ruchu lotniczego, więc dostęp do naszego kraju drogą powietrzną jest wstrzymany. Z tego powodu nie obserwujemy zwiększenia liczby prób nielegalnego wjazdu w związku z konfliktami w tym regionie” – tłumaczył szef straży.
Mimo względnego spokoju ostatnich miesięcy, Pujāts zaznaczył, że presja na granicę pozostaje wysoka. W ubiegłym roku odnotowano około 12 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy, choć w ostatnich trzech miesiącach sytuacja była stosunkowo spokojna i nie zdarzały się fizyczne ataki na strażników. Pujāts zaznaczył też, że w przypadku wznowienia lotów i pogorszenia sytuacji konfliktowej w regionie Bliskiego Wschodu migracje mogą ulec nasileniu.
Odnosząc się do ruchu w kierunku Białorusi, Pujāts wskazał, że liczba osób podróżujących z Łotwy do sąsiedniego kraju maleje. Ograniczenia w kursowaniu autobusów pasażerskich spowodowały, że większość podróży odbywa się samochodami prywatnymi. „Obserwujemy spadek liczby pojazdów prywatnych na przejściach granicznych – w zeszłym roku było ich o 24% mniej niż rok wcześniej. Ogólnie ruch powoli maleje” – stwierdził szef straży.