Zdjęcie: Pixabay
16-07-2026 08:30
Prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs w czasie swojej oficjalnej wizyty na Litwie zdecydowanie sprzeciwił się ewentualnemu przywróceniu kontroli na granicy między oboma państwami bałtyckimi, określając taki scenariusz mianem katastrofy. Rinkēvičs zwrócił uwagę, że wymusiłoby to przesunięcie znacznych sił i środków z ochrony granicy zewnętrznej na granicę wewnętrzną.
Podobne stanowisko zajął litewski prezydent Gitanas Nausėda, który ocenił, że wprowadzenie kontroli na granicy z Łotwą oznaczałoby „uleganie nielegalnej migracji” i pokazało słabość zabezpieczenia zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Obaj prezydenci zgodzili się, że kluczem jest skuteczna współpraca i koncentracja na barierach granicznych. Elementem tej współpracy jest m.in. skierowanie na Łotwę litewskich strażników granicznych, do walki z nielegalnym procederem wspieranym przez reżim Łukaszenki. Dyskusja ta nabrała tempa po tym, jak litewski minister spraw wewnętrznych Martynas Katelīnas zasygnalizował możliwość czasowego przywrócenia kontroli z powodu rosnącej fali migrantów przedostających się z Łotwy na Litwę.
Dla kontekstu, także wczoraj, łotewskie organy ścigania podjęły kroki prawne wymierzone bezpośrednio w białoruskie służby. Łotewska Prokuratura Generalna wszczęła postępowanie karne dotyczące zorganizowanej działalności białoruskich funkcjonariuszy granicznych, którzy podejrzewani są o systematyczne kierowanie nielegalną migracją. Śledztwo, prowadzone przez Departament Bezpieczeństwa Państwa (VDD), dotyczy na razie samego faktu popełnienia przestępstwa, jednak nie postawiono jeszcze indywidualnych zarzutów, lecz stanowi ono pierwszy przypadek, gdy łotewski wymiar sprawiedliwości karnie ocenia zachowanie przedstawicieli białoruskich władz.
Sprawa ruszyła po zawiadomieniu łotewskiej Straży Granicznej, z którego wynika, że od sierpnia 2021 roku kraj ten zmaga się ze stałą presją hybrydową. Według śledczych nie mamy do czynienia z pojedynczymi próbami przekroczenia granicy, lecz z zaplanowaną działalnością przestępczą grupy liczącej co najmniej pięć osób, w skład której wchodzą białoruscy strażnicy graniczni. Grupa ta miała celowo niszczyć barierę graniczną, atakować łotewskie patrole oraz koordynować przerzut ludzi.
Prokurator generalny Armīns Meisters podkreślił, że nielegalny proceder jest sterowany przez białoruski reżim, a gromadzone obecnie dowody pozwolą w przyszłości na pociągnięcie winnych do odpowiedzialności karnej. Sprawne ściganie organizatorów tego procederu było także tematem niedawnych rozmów szefa prokuratury z ministrem spraw wewnętrznych Jānisem Dombravą, którzy zadeklarowali pełne zacieśnienie współpracy wszystkich służb w celu ochrony bezpieczeństwa państwa.