Zdjęcie: Pixabay
01-08-2026 12:00
Eksplozje rakiet hipersonicznych tuż obok litewskiej ambasady w Kijowie stały się kolejnym aktem rosyjskiej agresji, do którego doszło niedługo po oficjalnym proteście litewskiej dyplomacji. Jedna z rakiet spadła zaledwie dziesięć metrów od budynku, zostawiając wielki lej w ziemi przy ogrodzeniu, natomiast druga uderzyła sto pięćdziesiąt metrów dalej. Fala uderzeniowa uszkodziła dach, panele słoneczne oraz uszkodziła okna. Mimo to nikt z personelu nie został ranny, a placówka mimo trudnych warunków nadal funkcjonuje.
Co warte zauważenia, jeszcze przed tym zdarzeniem litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie, w którym stanowczo potępiło zmasowany ostrzał Ukrainy oraz wcześniejszy incydent na terytorium Polski, gdzie w województwie lubelskim eksplodowała rosyjska rakieta manewrująca. Litewskie władze jednoznacznie wskazały wówczas, że wyłączną odpowiedzialność za stwarzanie zagrożenia dla państw sąsiednich ponosi Moskwa, przypominając zarazem, że prawo międzynarodowe bezwzględnie zakazuje atakowania obiektów cywilnych. W odpowiedzi na narastającą eskalację i późniejsze uszkodzenie ambasady, do litewskiego resortu wezwano rosyjskiego dyplomatę w Wilnie.
"Pociski spadły zaledwie kilka metrów od budynku ambasady. Na szczęście pracownicy nie ucierpieli. Dzisiaj litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwie przedstawiciela Rosji w Wilnie. Rosyjska kampania terroru przeciwko Ukrainie nie ma granic. Nie ma żadnych sygnałów wskazujących na prawdziwą chęć jej zatrzymania, dążenia do pokoju czy podjęcia negocjacji. Cel Kremla pozostaje niezmienny: niszczenie, śmierć i zastraszanie. Odpowiedź jest jasna: zwiększać nacisk na Rosję poprzez zaostrzenie sankcji i wzmacniać wsparcie dla Ukrainy" – oświadczył litewski minister spraw zagranicznych Kęstutis Budrys.
Na te wydarzenia natychmiast zareagowała również strona ukraińska. "Wyrażamy solidarność z Litwą, moim kolegą Kęstutisem Budrysem, ambasador Ingą Stanytė-Toločkienė i wszystkimi naszymi przyjaciółmi w litewskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jesteśmy gotowi udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy" – przekazał Andrij Sybiha, ukraiński minister spraw zagranicznych.