Zdjęcie: Pixabay
30-09-2026 08:11
Estońskie służby bezpieczeństwa zgromadziły dowody potwierdzające, iż sierpniowy pożar w tallińskich zakładach zbrojeniowych Milrem Robotics był zaplanowanym aktem sabotażu, przeprowadzonym na bezpośrednie zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Według służb, atak ten stanowi element szerszej kampanii Moskwy, wymierzonej w państwa europejskie.
„Rosjanie wykorzystują sabotaż w całej Europie jako narzędzie prób wpływania na nasze decyzje i zmniejszania wsparcia dla Ukrainy. Naszą odpowiedzią jest jednak dalsze wzmacnianie bezpieczeństwa, wspieranie Ukrainy i zwiększanie presji na Rosję” – podkreślił Margus Tsahkna, estoński minister spraw zagranicznych.
W reakcji na ustalenia śledczych estońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego chargé d'affaires. Estoński rząd zapowiada dążenie do zaostrzenia sankcji wobec Moskwy oraz dalsze ograniczanie możliwości podróżowania obywateli Rosji po Europie. Jednocześnie państwo podnosi własną gotowość obronną, apelując do rodzimych firm zbrojeniowych o pilny przegląd i wzmocnienie zabezpieczeń, w tym z zakresu cyberbezpieczeństwa.
Jak można się było tego spodziewać, oskarżenia o inspirację ataku stanowczo odrzucił we wtorek Dmitrij Pieskow. „Takie oświadczenia są bezpodstawne, nieprzemyślane, całkowicie niezgodne z rzeczywistością i nie zawierają najmniejszego argumentu” – stwierdził rzecznik Kremla.
Bezpośrednimi wykonawcami zlecenia okazali się trzej obywatele Łotwy, których tamtejsze organy ścigania zatrzymały krótko po incydencie, a w zeszłym tygodniu wydały stronie estońskiej. Decyzją sądu mężczyźni przebywają obecnie w areszcie, a zgromadzone materiały dowodowe potwierdzają ich udział w przestępstwie. Margo Palloson, szef estońskiej Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Kapo), zaznaczył, że głównym motywem działania sabotażystów były pieniądze, przy czym rosyjscy mocodawcy często manipulują wykonawcami, zmuszając ich do działania na oślep. Za tego typu przestępstwo w Estonii grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności oraz obowiązek pokrycia kosztów zniszczonego mienia.
Udana próba podpalenia fabryki, która dostarcza na Ukrainę bezzałogowe pojazdy lądowe THeMIS, to pierwszy taki przypadek w bieżącym roku, jednak estoński kontrwywiad na bieżąco zwalcza podobne zagrożenia. Zjawisko werbowania sabotażystów ma zresztą szeroki zasięg i opiera się na różnych środowiskach. Według ustaleń kontrwywiadu rosyjskie służby szukają wykonawców zarówno wśród członków zorganizowanej przestępczości, jak i wśród mniejszości rosyjskojęzycznej, a nawet uciekają się do wynajmowania obywateli państw trzecich. Scenariusz ten potwierdziło chociażby ubiegłoroczne podpalenie restauracji Slava Ukraini, którego dokonali sprawcy zwerbowani w Mołdawii.
Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w Estonii zatrzymano już ponad 20 osób współpracujących z rosyjskim wywiadem przy planowaniu a, a wielu innym cofnięto pozwolenia na pobyt i nakazano opuszczenie kraju. „Możliwe rosyjskie prowokacje i ataki to zagrożenia niemilitarne, z którymi musimy nadal się liczyć. Oceniamy, że w nadchodzących latach rosyjskie wysiłki na rzecz destabilizacji estońskiego społeczeństwa i osłabienia wsparcia dla Ukrainy pozostaną na wysokim poziomie.” – podsumował Palloson.