Opinie Komentarze Analizy

Owce i wilki

Zdjęcie: Wikipedia

Owce i wilki

Michał Mistewicz

17-03-2026 09:30

"Dlaczego mamy znosić natłok gburów niemieckich, którzy kłębią się w naszych miastach i narzucają nam swój język i obyczaje? Dlaczego Pensylwania, założona przez Anglików, miałaby się stać kolonią obcych, którzy niebawem staną się tak liczni, że poddadzą nas germanizacji?" - komentował Benjamin Franklin w 1751 roku, nadmierną liczbę nowych osadników niemieckich, którzy w jego ocenie nie asymilowali się z kulturą stanu. A to mogło z czasem dominować w polityce Pensylwanii. Jednak autor tych słów nie był ksenofobem, by tylko wspomnieć jego zaangażowanie w ruch abolicjonistyczny. Dostrzegał wszakże realne zagrożenia. Franklin, który prócz miana amerykańskiego męża stanu i wynalazcy nosił także miano twórcy wielu aforyzmów, którymi chętnie się dzielił. "I jest prawda w starym powiedzeniu: jeśli zrobisz z siebie owcę, wilki cię zjedzą" - często przytaczane są jego słowa z 1785 roku.

Ten wstęp był potrzebny nie tylko po to, aby pokazać analogię do współczesnego stanu Europy. Jej zwykli obywatele, których wielu zauważa fakty niedostrzegalne dla polityków, mogą tylko w mediach społecznościowych wyrażać swoje opinie. Wielu z nich, trudno przyjąc do wiadomości, że historia jest zapisem ciągłych zmian, podbojów i upadków kolejnych kultur i cywilizacji. Niestety, ale ostatnie dekady, właśnie Europie pokazały co się dzieje, gdy lewicową ideologią osłabia się podstawy siły.

"Francuscy dyplomaci argumentowali, że europejscy sojusznicy Kijowa powinni mieć miejsce przy stole negocjacyjnym. „Rosyjska odpowiedź Uszakowa brzmiała w zasadzie: ‘Przykro nam, ale nie - odwalcie się’ [‘Sorry, actually, no we don’t, fuck you’]” - powiedział jeden z wysokich europejskich dyplomatów. " - czytamy w tekście "Financial Times". Jeżeli znamy rosyjskojęzyczną wersję wypowiedzi Uszakowa, to dla nas - Polaków, Litwinów, Ukraińców i wielu innych narodów byłej I Rzeczpospolitej - jest to tylko pokaz typowej arogancji Kremla, wobec oczywistej słabości. Na Zachodzie te słowa brzmią jednak inaczej.

"Premier Belgii Bart de Wever stwierdził, że Unia Europejska nie dysponuje obecnie wystarczającymi możliwościami, aby zmusić Rosję do wycofania się, ani militarnie, ani gospodarczo. Dlatego jego zdaniem UE powinna rozpocząć bezpośrednie negocjacje z Kremlem – powiedział polityk w wywiadzie dla gazety L'Echo. Według polityka, Europa nie jest w stanie skutecznie zagrozić Putinowi dostarczając broń Ukrainie, ani nie jest w stanie wywierać silnej presji gospodarczej na Rosję bez wsparcia Stanów Zjednoczonych. Dlatego uważa, że istnieje tylko jedno wyjście – poszukiwanie kompromisu i zawarcie porozumienia. „Skoro nie możemy zagrozić Putinowi, wysyłając broń na Ukrainę, i nie możemy go udusić ekonomicznie bez wsparcia USA, pozostaje nam tylko jedno: zawarcie umowy” – powiedział. De Wever ostrzegł również, że jeśli Unia Europejska nie otrzyma własnego mandatu negocjacyjnego, USA mogą narzucić Europie porozumienie, które będzie dla niej niekorzystne.” - można przeczytać na łamach "Naszej Niwy".

Jeden z innych przejawów słabości, a który wpisuje się w negocjacje na temat następnych sankcji wobec Rosji dotyczy zbrodni w Buczy. "Unia Europejska wprowadziła sankcje wobec 9 osób za masowe zabójstwa cywili w Buczy. Tylko dziewięciu..." - zauważa publicystka  Anna Łabuszewska. Smutną świadomością jest to, czy to wystarczająco dotknie zbrodniarzy?

W Dumie już leży projekt dający możliwość „eksterytorialnego” wykorzystania jednostek wojskowych do ochrony obywateli. Ma to podobno służyć ochronie Rosjan w sytuacjach, gdy zostaną oni zatrzymani i postawieni przed sądem międzynarodowym. Kiedy to się stanie? Na razie  wykonywanie międzynarodowego prawa karnego polega na wydaniu nakazu aresztowania wobec Putina i innych, oraz wszczynaniu śledztw, jak wobec reżimu Łukaszenki na Białorusi w minionym tygodniu. Istotne jest uruchomienie Specjalnego Trybunału ds. agresji na Ukrainie.

Wracając do słabości kontynentu, wciąż wymieniane są te najbardziej widoczne: przeregulowanie prawne w UE, ograniczanie wolności wypowiedzi, które chodzą w parach z katastrofalną demografią i nadmierną deindustrializacją. Te dwa ostatnie zjawiska, szczególnie dotknęły Śląsk, jak i moje miasto, które wciąż nie potrafi stanąć na nogi po zamknięciu kopalni i otaczających zakładów, niemal dwie dekady temu. Do tego dochodzi wisienka na torcie pseudoekologicznego fałszu, jakim jest "Fit for 55", czego pośrednim produktem jest mechanizm CBAM. W efekcie to "cło węglowe" z jednej strony jest traktowane jako ochrona przed zdrową konkurencją, a z drugiej staje się - wraz z pozostałymi zapisami źródłowego potworka prawnego - biczem na przemysł ciężki, bez którego nie może obejść się przemysł zbrojeniowy. Rzecz w tym, że całość tych wszystkich działań prawnych, dyplomatycznych, kulturalnych czy wypowiedzi politycznych, buduje wspólny obraz słabości i lęku przed twardą rzeczywistością. Tak Pekin, jak i Moskwa wyciągają własne wnioski.

Tymczasem w naszym regionie budujemy wolę oporu wobec rosyjskiego naporu. "Ostatnio, zwłaszcza od 2022 roku, po pandemii, liczba chętnych do służby wojskowej zaczęła ponownie rosnąć, a w zeszłym roku wyniki były naprawdę bardzo dobre – z 3865 osób powołanych do służby, praktycznie 99,8% stanowiły osoby, które wyraziły chęć służby. (...) Z tej liczby powołano tylko 7 osób. Ta liczba naprawdę pokazuje, że zdecydowana większość młodych ludzi jest nadal zdeterminowana, by służyć i starają się przejść procedury poboru. (...) Jeszcze przed tzw. reformą obowiązkowego poboru decydenci i politycy twierdzili, że Litwa prawdopodobnie ostatecznie przejdzie na powszechny pobór. Czy inne kraje europejskie również pójdą tą drogą? Według A. Balčiūnasa trudno to przewidzieć, ale trend jest wyraźny – kraje Europy Wschodniej i Skandynawii zaczynają wzmacniać gotowość bojową swoich obywateli.” – powiedział Arūnas Balčiūnas, dyrektor Służby Poboru i Rekrutacji przy dowództwie litewskiej Komendantury Wojskowej.

"Myślę, że gdybyśmy byli bardziej aktywni w okazywaniu naszej obecności i wsparcia dla Ukrainy, i zmierzali do wspólnej współpracy… Nie wspominając nawet o dążeniu do NATO, co było wówczas zrozumiałe, ponieważ Ukraina była już częściowo w stanie wojny – w toczących się działaniach w Donbasie i Ługańsku… To mogłoby odstraszyć Moskwę. Zdawaliby sobie z tego sprawę i musieliby zaakceptować, czy ich cele zostaną osiągnięte, jeśli Zachód będzie nadal wspierał Ukrainę. Te dylematy istniałyby na Kremlu, ale myślę, że zakładano, że takiego dylematu nie ma, i to tylko zachęciło ich do podjęcia takiej decyzji." - zauważa generał dywizji Kaspars Pudāns, dowódca łotewskich Narodowych Sił Zbrojnych.

"Wzmacniamy się. Pokazujemy, że będziemy w stanie stawić opór, że nasze społeczeństwo jest gotowe stawić opór, że mamy sojuszników, którzy na pewno będą po naszej stronie, a ich zaangażowanie jest niepodważalne. Może to wpłynąć na decyzję lub zamiary drugiej strony. Oczywiście, również innymi środkami, poprzez nakładanie sankcji, narzucanie rozwiązań dyplomatycznych, próby odstraszania. Takie odstraszanie również na to działa. Ale położyłbym większy nacisk na pozbawianie wroga tych możliwości do ataku. To właśnie robimy, na przykład przygotowując nasze terytorium, Bałtycką Linię Obrony, w zasadzie przygotowując nasze pole bitwy, pokazując, że poważnie podchodzimy do naszych myśli o unieszkodliwieniu wroga. Również rozwijając nasze zdolności – również poważnie o tym myślimy i planujemy nie tylko bronić każdego na jego pozycji, ale także zadać silny cios wrogowi na jego terytorium, jeśli jego czołgi zaczną przekraczać granice." - mówił generał, który dodaje, że wojna na Ukrainie daje czas na przygotowanie się regionu.

Z kolei Szwedzi, działając bardziej energicznie, przejęli drugi statek rosyjskiej floty cieni w ciągu tygodnia. Przy czym nazwa operacji "Filiżanka kawy", pokazuje, że oznacza to skok ciśnienia w regionie. Nawiasem mówiąc, obok raczej przesadzonego w mojej opinii, postulowania "naprawienia błędów Wazów", warto dostrzec trzeźwe działania Sztokholmu. Konsekwentnie wspiera Ukrainę, przy czym łączny wkład tylko do ukraińskiego Funduszu Wsparcia Energetyki przekroczył już 259 milionów euro. Natomiast w chwili gdy polskie media rozpływały się nad opisami wizyty szwedzkiej pary królewskiej, łotewski rząd dał zielone światło na zakup armatohaubic Archer, dla wspólnego szwedzko-łotewskiego oddziału artylerii. A zaledwie kilka tygodni temu wspominałem, że dobrym ruchem ze strony Polski byłoby wysłanie jednostki artylerii np: Krab, aby wzmocnić PKW Łotwą. Takie działania mają przecież wielostronny wymiar - co pokazał powyższy przykład.

Przy czym sojusz regionalny z Szwecją jest rzeczywiście bardzo ważny, ale nie warto popadać w przesadę z tego powodu. Realizujemy zadania bezpieczeństwa morskiego i powietrznego NATO na Bałtyku. Dla naszego sąsiada zza morza, współczesna rzeczywistość to nieco dłuższa anomalia geopolityczna, więc tak należy oceniać ten pragmatyczny interes. Zresztą nasza uwaga wciąż odciągana jest medialnie na południe.

"Wojna USA z Iranem stworzyła ryzyko, że USA nie będą już wykazywały tak dużego zainteresowania Ukrainą jak wcześniej, dlatego też europejskie wsparcie dla Ukrainy jest coraz ważniejsze – powiedziała Kristi Raik, dyrektorka Międzynarodowego Centrum Studiów nad Obronnością (ICDS). Raik stwierdziła, że niedawna decyzja USA o złagodzeniu sankcji wobec rosyjskiej ropy na 30 dni jest niezrozumiała. „Pozostaje niezrozumiałe, dlaczego Stany Zjednoczone zdecydowały się teraz na częściowe złagodzenie tych sankcji , skoro nie przynosi to żadnych bezpośrednich korzyści dla USA. Być może istniała niewielka nadzieja, że pomoże to nieco obniżyć ceny paliw, ale analitycy twierdzą, że jest to mało prawdopodobne. Choć Rosja odniesie pewne korzyści, to jednak kraj ten znacznie bardziej skorzysta na skutkach wojny z Iranem. Szacuje się, że to około 150 milionów dolarów dziennie, więc w ciągu dwóch tygodni możemy mówić już o kilku miliardach dolarów. W tym kontekście dodatkowy wpływ złagodzenia sankcji jest raczej ograniczony.” – powiedziała Raik.

Czym innym jest południe naszego regionu. To co stało się w Mołdawii w minionych dniach, pokazuje, ze wojna coraz częściej przekracza nasze granice. Rosyjski atak na ukraińską elektrownię dotknął pośrednio mołdawskie wsie i miasta w postaci zanieczyszczenia Dniestru. To zdarzenie, jest w mojej ocenie, znacznie poważniejsze niż dotychczasowe pojedyncze incydenty z dronami. Tutaj już chodzi o scenariusze, których dotąd niewielu brało poważnie pod uwagę. Tym bardziej nabiera znaczenia szersza współpraca regionalna, wobec wilka, który wchodzi w naszą zagrodę.


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl