Zdjęcie: Pixabay
03-03-2026 11:22
Litwa podkreśla, że fundamentem jej bezpieczeństwa pozostaje amerykański parasol nuklearny funkcjonujący w ramach NATO. Główna doradczyni prezydenta ds. polityki zagranicznej Asta Skaisgirytė zaznaczyła, że Wilno nadal ufa zobowiązaniom Stanów Zjednoczonych i nie dostrzega sygnałów świadczących o osłabieniu ich gotowości do obrony Europy przy użyciu broni jądrowej. Jak wskazała, potwierdzenie tej postawy padło podczas ostatniego spotkania ministrów obrony państw Sojuszu.
Jej wypowiedź była reakcją na zapowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który ogłosił zwiększenie liczby francuskich głowic nuklearnych oraz przedstawił koncepcję budowy europejskiego systemu odstraszania jądrowego. Zgodnie z tą propozycją osiem państw – Niemcy, Wielka Brytania, Polska, Holandia, Belgia, Grecja, Szwecja i Dania – wyraziło gotowość udziału w nowym mechanizmie, który mógłby obejmować rozmieszczenie francuskich strategicznych sił powietrznych na terytorium różnych krajów kontynentu.
Skaisgirytė podkreśliła, że rozmowy na ten temat znajdują się dopiero na wstępnym etapie i w pierwszej kolejności powinny zostać przeprowadzone we Francji. „To dobrze, że mówi o tym, bo oznacza to, że zależy mu na przyszłości Europy” – stwierdziła, odnosząc się do inicjatywy Macrona.
Jednocześnie doradczyni zaznaczyła, że wszelkie dyskusje o wzmocnieniu europejskiej ochrony nuklearnej nie mogą prowadzić do podziałów w NATO. Przypomniała, że to właśnie amerykański arsenał jądrowy stanowi trzon odstraszania Sojuszu i jest czynnikiem, którego obawia się Rosja. „Mamy parasol NATO i jest to bardzo wiarygodne odstraszanie, na przykład wobec Rosji. Jeśli Rosja czegoś się obawia, to amerykańskiego odstraszania nuklearnego, a nie czyjegokolwiek innego” – podkreśliła.