Zdjęcie: Wikipedia
08-04-2026 08:46
Rząd w Rydze forsuje koncepcję wspólnego zarządzania liniami lotniczymi airBaltic przez wszystkie trzy państwa bałtyckie. Premier Łotwy Evika Siliņa zapowiedziała konsultacje z partnerami z Estonii i Litwy, argumentując, że koordynacja operacji lotniczych w regionie jest niezbędna, zwłaszcza że sąsiedzi aktywnie korzystają z siatki połączeń łotewskiego przewoźnika. Inicjatywa ta pojawia się w momencie, gdy spółka zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, a jej plany giełdowe zostały zamrożone z powodu niepewnej sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.
Estonia podchodzi jednak do tych propozycji z dużym dystansem, stawiając na wspieranie własnej infrastruktury zamiast ratowania zagranicznego podmiotu. Premier Kristen Michal podkreślił, że posiadanie narodowych linii lotniczych nie jest celem samym w sobie, a estońska strategia koncentruje się na rozwoju lotniska w Tallinnie. „W dzisiejszym świecie jest to raczej działalność przynosząca straty” – ocenił Michal, wskazując na korzyści płynące z niskich opłat lotniskowych, które przyciągają wielu różnych przewoźników.
W estońskim parlamencie panuje niemal całkowita zgoda co do ryzyka związanego z inwestowaniem w airBaltic. Politycy z różnych opcji nazywają łotewską spółkę „finansową dziurą bez dna” i wskazują na jej ogromne zadłużenie, sięgające setek milionów euro, oraz bardzo wysokie oprocentowanie obligacji. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest gwałtowny wzrost cen paliwa lotniczego, który przy braku odpowiednich zabezpieczeń finansowych drastycznie obniża rentowność firmy.
Sytuacja przewoźnika jest trudna również na wewnętrznej scenie politycznej Łotwy. Choć rząd zatwierdził krótkoterminową pożyczkę w wysokości 30 milionów euro, jej wypłatę zablokowali deputowani w komisji sejmowej, domagając się szczegółowych wyjaśnień i nowego planu biznesowego. Łotewski minister gospodarki Viktors Valainis nie krył irytacji postawą zarządu spółki, stwierdzając: „Nie będę tolerował ignorowania wytycznych rządu i akcjonariuszy. Tym razem będą musieli ponieść odpowiedzialność”.
Mimo że airBaltic planuje ekspansję połączeń z Tallinna, estońscy decydenci wolą wzmacniać fundusz wspierania strategicznych tras niż obejmować udziały w spółce. Zdaniem części parlamentarzystów z Estonii, uzależnienie się od jednego przewoźnika byłoby błędem strategicznym, który mógłby zmniejszyć konkurencję rynkową. Ostateczne decyzje dotyczące ewentualnej współpracy regionalnej mają zapaść po przedstawieniu przez Łotwę konkretnych warunków finansowych, jednak obecne nastroje w Tallinnie sugerują, że łotewski przewoźnik będzie musiał radzić sobie bez bezpośredniego wsparcia finansowego od północnego sąsiada.