Zdjęcie: Pixabay
26-02-2026 09:58
Prezydent Mołdawii Maia Sandu pozbawiła obywatelstwa dziewięć osób związanych z władzami Naddniestrza. Jak przekazała administracja prezydencka, decyzja dotyczy osób, które pełniły lub nadal pełnią funkcje w tak zwanych organach władzy w Tyraspolu, a w dwóch przypadkach chodzi również o udział po stronie separatystów w konflikcie nad Dniestrem w 1992 roku.
Wśród objętych decyzją znaleźli się byli i obecni przedstawiciele lokalnych struktur, w tym były szef organów siłowych, deputowani miejscowego parlamentu, kierownictwo resortu sprawiedliwości oraz członkowie tamtejszej komisji wyborczej.
Procedurę wszczęto na wniosek Służby Wywiadu i Bezpieczeństwa. W komunikacie podkreślono, że podstawą były „szczególnie ciężkie czyny”, które miały godzić w interesy państwa. Doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Stanisław Secrieru wyjaśnił, że odebranie obywatelstwa jest sankcją za sprawowanie funkcji w niekonstytucyjnych strukturach, działania podważające suwerenność i integralność terytorialną kraju oraz poważne naruszenia praw obywateli. Jak zaznaczył, osoby te działały „w interesie obcego państwa, które narusza neutralność naszego kraju i prowadzi agresyjną wojnę przeciwko sąsiedniej Ukrainie”. Nowe przepisy dopuszczają pozbawienie obywatelstwa za szczególnie ciężkie przestępstwa nawet wtedy, gdy skutkuje to bezpaństwowością. Decyzję można zaskarżyć w ciągu sześciu miesięcy.
Dekret podpisano w przeddzień spotkania w formacie „1+1” w Tyraspolu, gdzie wicepremier ds. reintegracji Valeriu Chiveri ma rozmawiać z przedstawicielem Naddniestrza w procesie negocjacyjnym Witalijem Ignatiewem. Rozmowy odbędą się w siedzibie misji OBWE i będą pierwszym takim spotkaniem od kwietnia ubiegłego roku, a zarazem pierwszym dla Chiveriego na nowym stanowisku.
Część analityków ocenia decyzję jako element bardziej stanowczej polityki Kiszyniowa wobec lewego brzegu Dniestru (Naddniestrza). Anatolij Dirun uznał, że taki krok utrudni budowanie zaufania i może doprowadzić do impasu w negocjacjach, wskazując na brak jasnych kryteriów doboru osób objętych sankcją. Z kolei Aleksiej Tulbure stwierdził, że prezydent działała w oparciu o informacje właściwych służb, a pozbawienie obywatelstwa może być dotkliwym środkiem nacisku. Były wicepremier ds. reintegracji Aleksandr Flenkea podkreślił natomiast, że choć decyzja jest przemyślana, skuteczniejsze byłyby postępowania karne wobec osób odpowiedzialnych za sytuację mieszkańców regionu.