Zdjęcie: Pixabay
22-06-2026 08:05
Jak można się było - niestety - tego spodziewać, ukraińska narracja medialna nie kieruje się na wyjaśnienie istoty problemu polsko-ukraińskiego, ale skupiła się ad personam na atakowaniu prezydenta Rzeczpospolitej. Czytając ukraińskie artykuły, które pojawiły się w ciągu ostatnich dwóch dni, można odnieść wrażenie, że nacisk główny nadano na atak wobec prezydenta RP, natomiast wizerunek premiera Tuska jest ocieplany. Jak wspominaliśmy na naszych łamach jest to celowe zagranie władz Ukrainy, które poprzez media kierują taki przekaz do Ukraińców.
Jako dodatkowe potwierdzenie tej sytuacji warto zauważyć, że w mediach głównego nurtu, trudno znaleźć informacje o wstępnych wynikach badań w Hucie Pieniackiej, gdzie odkryto masowe pochówki ofiar zbrodni. Na łamach "Suspilne", mimo udokumentowania zbrodni, ukraiński IPN twierdzi, że "nie ustalono ostatecznie, kto popełnił tę zbrodnię". Co gorsza, ukraińskie media doskonale wykorzystują polski dwugłos w całej sprawie.
Tak więc media skupiły się na wypowiedziach Zełenskiego. Ukraiński prezydent ocenił, że działania Karola Nawrockiego wynikają przede wszystkim z wewnętrznej rywalizacji politycznej w Polsce. Jego zdaniem budowanie poparcia poprzez wzmacnianie niechęci wobec Ukraińców jest błędną strategią, która może prowadzić do radykalizacji nastrojów społecznych i pogorszenia stosunków między narodami. „Na nienawiści nie można budować politycznych zysków” – podkreślił Zełenski, dodając, że podobne działania w przeszłości podejmował Viktor Orbán.
Prezydent Ukrainy stwierdził również, że źródeł obecnego sporu należy szukać w kampanii politycznej związanej z przyszłymi wyborami w Polsce. Według niego działania polskiego prezydenta mają służyć wzmocnieniu pozycji jego środowiska politycznego w rywalizacji z obozem Donalda Tuska. Zełenski przypomniał także swoją pierwszą wizytę w Polsce, podczas której otrzymał od polskiego polityka książkę poświęconą Rzezi (w ukraińskiej wersji: Tragedii - red.) Wołyńskiej. Jak zaznaczył, przez długi czas nie komentował tego gestu publicznie, jednak obecnie uznał za konieczne odniesienie się do działań, które uważa za szkodliwe dla relacji obu krajów. „Nie możemy przestać być partnerami i przyjaciółmi, ponieważ jesteśmy sąsiadami” – powiedział.
Ukraińskie media podkreślają również stanowisko jakie wobec eskalacji konfliktu przedstawił premier Tusk. Szef polskiego rządu ostrzegł, że wciąganie polskich i ukraińskich polityków w wzajemny spór jest poważnym błędem strategicznym, który może negatywnie odbić się na współpracy gospodarczej, pozycji międzynarodowej oraz bezpieczeństwie obu państw. Jak zaznaczył, prowadzi rozmowy z europejskimi partnerami, starając się ograniczyć skutki kryzysu i obniżyć poziom napięcia.
Cytuje się również ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Ocenił on odebranie Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia państwowego jako poważny błąd, który osłabia pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Według ministra szczególnie niefortunny jest moment podjęcia tej decyzji, ponieważ nastąpiła ona tuż przed Międzynarodową Konferencją Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Domański podkreślił, że partnerom Polski trudno będzie zrozumieć taki krok wobec przywódcy państwa nadal walczącego z rosyjską agresją. Jego zdaniem należy dążyć do porozumienia i unikać działań, które mogą przynosić korzyści Rosji.
W kontekście konferencji w Gdańsku pojawiły się również pytania o udział Wołodymyra Zełenskiego. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha poinformował, że decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podjęta. Prezydent Ukrainy miał otrzymać raport dotyczący przygotowań do wydarzenia, a dopiero po jego analizie zdecydować o ewentualnym przyjeździe na spotkanie zaplanowane na 25 i 26 czerwca.
Możemy przeczytać również wypowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który zwrócił uwagę na rosnące obawy dotyczące przyszłości relacji polsko-ukraińskich. Podkreślił, że narastające napięcia między sojusznikami służą wyłącznie wspólnemu przeciwnikowi. Jako swoiste zwieńczenie takiej narracji "Europejska Prawda" podała wiadomość, że "część przedstawicieli polskiego społeczeństwa obywatelskiego" postanowiła symbolicznie odpowiedzieć na decyzję o odebraniu odznaczenia. Ogłoszono przyznanie Wołodymyrowi Zełenskiemu oraz narodowi ukraińskiemu własnego „Orderu Przyszłości”. Autorzy inicjatywy podkreślili, że Ukraińcy ponoszą dziś ofiary w walce o bezpieczeństwo nie tylko swojego kraju, ale również Polski i Europy, a wykorzystywanie historycznych sporów w bieżącej walce politycznej uznali za działanie szkodliwe. Całość tych wszystkich treści, sprawia wrażenie jednolitej akcji medialnej, co sygnalizuje brak chęci rozwiązania istoty tego problemu.