Opinie Komentarze Analizy

Adaptacje

Zdjęcie: Czas Wschodni

Adaptacje

Michał Mistewicz

29-09-2026 09:30

"Rozumie się. Zawsze słabi ponoszą koszta zatargów między silnymi. - A sprawiedliwość? - zawołał Ignacy. - Sprawiedliwym jest to, że silni mnożą się i rosną, a słabi giną. Inaczej świat stałby się domem inwalidów, co dopiero byłoby niesprawiedliwością.". Kiedy jedna część naszego społeczeństwa toczy kulturalny bój nad próbą filmowej adaptacji świetnego dzieła literackiego sprzed niemal 140 lat, inna część tkwi w okowach zawiści wobec czynu jednego człowieka, łącząc go z jednym tylko narodem. 

Zapominamy przy tym jakże łatwo o własnych przejawach szaleństwa zbrodni, jak ta, do której doszło w minionym roku na Uniwersytecie Warszawskim. Łącząc metaforycznie oba wątki można użyć angielskiego "every barrel has a rotten apple". Natomiast słowa homilii ks. Adriana Mantykiewicza z Jarosławia pokazują znacznie głębszy sens faktu, a nie teorii.
 
Łatwo zauważyć, iż tocząc takie boje, unikamy rzeczywistego ujęcia zła, który wciąż wisi nad całym naszym regionem. Zła, do którego zaczynamy się powoli przyzwyczajać. Zacytowane słowa Bolesława Prusa ujęte w wypowiedzi Wokulskiego to jedna z najstarszych wykładni geopolityki.

Współczesnym jego przykładem są drony i rakiety, które coraz częściej latają nad Mołdawią, a ostatnie doniesienia z tego kraju, niemal codziennie podawały jakiś fakt uderzenia czy przelotu. Efekty wojen toczonych bliżej i dalej, w ten czy inny sposób dotykają już nas wszystkich. To nie tylko obawy polityków, oceny ekspertów czy rosnące ceny już niemal wszystkiego wokół.

Ukraina traci właśnie jeden ze swoich filarów gospodarczych - metalurgię. Dla polskich producentów wcale nie musi oznaczać to dobrych wieści, gdyż jeszcze w minionym roku Polska była jednym z głównych odbiorców ukraińskiej rudy żelaza, choć import ten malał z czasem. Oznacza to najprawdopodobniej ponowny wzrost kosztów produkcji, bo każdy inny kierunek importu rudy (np: Liberia, Kanada, Brazylia czy bliższa Szwecja) to zwiększone ceny transportu.

A przy tym warto zwrócić uwagę i wyciągnąć odpowiednie wnioski z rosyjskich uderzeń w ukraińską sieć internetową.

Z kolei Litwa, w tle mając dyskusje o rosyjskim niebezpieczeństwie, rozpoczęła realizację dwóch bardzo ważnych projektów logistycznych, czyli rozbudowę portu w Kłajpedzie oraz budowę mniejszego portu w Połądze. Jednak znów, tocząca się wojna z Moskalami w granicach dawnej I Rzeczpospolitej, jest jednym z głównych przyczyn opóźnienia ukończenia budowy linii kolejowej Rail Baltica.

Kolei jakże istotnej dla dalszego rozwoju Litwy, Łotwy i Estonii. I owszem, do głównych winowajców obecnej decyzji rządów naszych sojuszników, należy również zaliczyć nie tylko kwestię kosztów i unijnych dotacji, ale jakże ważną rolę woli politycznej. A brak tej woli towarzyszył temu projektowi niemal od jego zarania. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że długofalowe skutki ukończenia Rail Baltica, wykraczały daleko poza obecne znaczenie militarne. Brak wizji polityków, zwłaszcza na Łotwie, która okazała się najważniejszym odcinkiem tej linii kolejowej łączącej Bałtów poprzez Polskę z Europą Zachodnią, jest tym, co przypomina wszystkie błędy polityczne od upadku Rzeczpospolitej poczynając.

Z kolei wiszący nad nami od XVII wieku, połowicznie tylko rozwiązany, problem zagrożenia z części dawnych Prus Książęcych, ma się całkiem dobrze, oczywiście jak na kremlowskie warunki przystało. Zmienne koleje wojny na Ukrainie nieco zmieniły tu perspektywę: zamiast roli klasycznego przyczółka, eksklawa staje się propagandowym fortem, jakże łatwym do  ideologicznego wykorzystania w toczącej się wojnie sabotażu i prowokacji z krajami Zachodu. Takich przykładów wszak nie brak w naszej historii. Jednak teraz warto zwrócić uwagę na ubiegłotygodniowe "wybory", z jednego powodu, gdyż partia Putina statecznie przejęła władzę, która i tak posiadała dotąd mniej formalnie. Może to oznaczać z czasem dalsze kłopoty z tej strony.

No i jakże ważna Białoruś. Kraj, który dla nas powinien być jednym z najbardziej nie tylko istotnych, ale i bliskich. Niestety, od 1994 roku, pozostaje w coraz większym uścisku Rosji.  W mojej ocenie, takie konstatacje ekspertów, jak te, które zamieściliśmy niedawno, są już mocno spóźnione. 

"Po pierwsze,  Unia Europejska powinna wypracować własną, niezależną od Stanów Zjednoczonych strategię wobec Białorusi,  wykraczającą poza sam reżim sankcyjny. Bruksela musi jasno określić, czego oczekuje od Mińska oraz jakie instrumenty i zachęty jest gotowa wykorzystać w zamian za konkretne działania po stronie białoruskiej. " - czytamy w raporcie na łamach Defence24.

Raport postuluje, by UE prowadziła wobec Białorusi bardziej zniuansowaną politykę, odróżniając ją od Rosji, przy jednoczesnym utrzymaniu sankcji i stopniowym otwieraniu kanałów dialogu. Szczególną uwagę należy poświęcić uwalnianiu i ochronie więźniów politycznych, wsparciu społeczeństwa obywatelskiego, zwłaszcza młodego pokolenia, oraz wykorzystywaniu mechanizmów międzynarodowych do utrzymywania presji na Mińsk. Każde sygnały otwarcia ze strony reżimu Łukaszenki powinny być oceniane ostrożnie, aby odróżnić trwałą zmianę od działań taktycznych, a Polska powinna przygotować się do prowadzenia w przyszłości aktywniejszej polityki wobec Białorusi ze względu na regionalne wyzwania bezpieczeństwa.

Jak wspomniałem są to wnioski opierające się na przypuszczeniu, iż Łukaszenka ma jakieś pole manewru w relacjach z Kremlem. Tymczasem każdy rok, po pamiętnych represjach 2020 roku, dowodzi, że takich możliwości już nie ma. Cyrograf z Kremlem został przypieczętowany, a rola Łukaszenki jest już tylko czysto wasalna. Zresztą właśnie o takiej optyce mówią tak białoruscy opozycjoniści, jak i szczególnie trzeźwe spojrzenie na tę sytuację ma litewski rząd.

W mojej opinii, z dwoma wnioskami tego raportu wypada się zgodzić. Nawet jeżeli doszłoby do jakichkolwiek ustępstw - co dalej uważam za iluzję - ze strony reżimu, to konieczne będzie wypracowanie spójnej wizji polityki wobec Mińska. Od siebie dodam, nie tyle spójnej, co wspólnej. Bo należy podkreślić po raz kolejny, jak mantrę, rzecz najbardziej istotną. Nie możemy oddzielać kwestii presji migracyjnej na granice Polski, Litwy i Łotwy od uwolnienia więźniów politycznych, czy też zakończenia białoruskich prowokacji wobec Litwy. 

To wszystko buduje obraz nacisku reżimu Łukaszenki na pojedyncze kraje naszego wolnego regionu, w którym każde gra swoją grę obronną, w efekcie mamy takie wpadki jak obecnie z Łotwą, czy zeszłoroczny brak polskiego wsparcia sojuszniczego dla Litwy, która zmagała się z dywersją lotniczą, czy problemem zatrzymania ciężarówek. I tak, można to tłumaczyć toczącymi się wówczas negocjacjami z Mińskiem związanymi z uwolnieniem Andrzeja Poczobuta i pozostałych opozycjonistów, ale to pokazuje równocześnie słabość walki w pojedynkę.

Drugi wniosek, w zasadzie wypływa z pierwszego. "Nie można dopuścić do sytuacji, w której Warszawa tak długo będzie czekać, aż inni  podejmą za nią decyzję." - i tutaj głos ekspercki wpisuje się aż nadto dobitnie w wykładnię, którą dał nam Józef Pawlikowski i wielu innych po nim, z Adolfem Bocheńskim włącznie.

Sprawczość w naszej strefie odpowiedzialności jest tym czego nadal nie mamy, choć pokazują się sygnały iż nad tym pracujemy. Zależność od widzimisię największych sojuszników już była i nie przyniosła wielu zmian, poza obecnym przeświadczeniem elit o bezpieczeństwie. To właśnie w nim tkwimy i na nim się opieramy. Zasadnicze pytanie, które warto zadać, dotyczy tego, czy i kiedy tę sprawczość odzyskamy.

 


opr. wł.
Ostatnie wiadomości z #polska
Piątkowy nasłuch CW (139)
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl