geopolityka • gospodarka • społeczeństwo • kultura • historia • Białoruś • Estonia • Litwa • Łotwa • Mołdawia • Obwód Kaliningradzki • Ukraina • Trójmorze • Trójkąt Lubelski

Opinie Komentarze Analizy

Zdjęcie: Pixabay

Słów kilka o bezpieczeństwie

Michał Mistewicz

13-09-2022 09:30


Odpocznijmy na chwilę od zwykłego komentowania zmieniającej się wokół rzeczywistości na rzecz odrobinę poważniejszego podejścia do kwestii ,z punktu widzenia naszego społeczeństwa, najważniejszej. Jesteśmy już po apogeum gorączki zakupowej sprzętu dla naszej armii, której wyrazistym symbolem były zakończone w minionym tygodniu Międzynarodowe Targi Przemysłu Obronnego w Kielcach. Z tego powodu myślę, że jest to właściwy czas na podjęcie dyskusji na temat akurat ostatnio pomijanym, mimo oczywistej konotacji z czasem zmian, który wpływa na nas wszystkich.

W minionym roku pisałem już o kwestiach bezpieczeństwa, w tym o rozwijającej się wtedy debacie na temat unowocześnienia naszego wojska, która z mojego punktu widzenia, zamiast rozwijającej się dyskusji, utknęła na karykaturalnej wręcz krytyce jedynej, która wówczas się pojawiła, rozbudowanej propozycji zmian przygotowanej przez zespół Strategy&Future. Tymczasem, podobnie jak część obserwatorów, liczyłem na nieco większy wysiłek środowiska eksperckiego dla przedstawienia innych tego typu propozycji. Jednak wszelkie dyskusje, które zresztą i tak zamarły, przeciął ponowny atak Rosji na Ukrainę.

W części pewną inspiracją dla tego artykułu, była jedna z ostatnich prac płka rez. dra Ireneusza Kuleszy, pt. "Polska jako podmiot bezpieczeństwa funkcjonujący  w międzynarodowym środowisku bezpieczeństwa".  "W publikacji, za literaturą przedmiotu przyjmuje się zatem, że państwo jako jednostka organizacyjna staje się podmiotem bezpieczeństwa. Podmiotem, na który ukierunkowane są działania innych państw, gdyż stanowi jeden z elementów ich środowiska bezpieczeństwa. Działania te mogą powodować powstawanie „wyzwań” (zagrożeń,szans,ryzyk).(...) Znawcy przedmiotu podkreślają, że (…) Obecność Polski w strukturach NATO, UE  obecność Sił Zbrojnych USA w Polsce generuje zagrożenia w środowisku bezpieczeństwa naszego  kraju z jednoczesnym gwarantem ich minimalizowania (…), czyli za prawdę można przyjąć stwierdzenie, że nie unikniemy ingerencji Rosji w polskie środowisko bezpieczeństwa, w różnych jego obszarach, z wykorzystaniem  różnych dostępnych państwu, w tym przypadku Federacji Rosyjskiej, narzędzi." - czytamy w tej pracy.

Jeżeli więc przyjmiemy powyższe słowa za pewną podstawę rozważań, to spróbuję nakreślić tylko, ze względu na szczupłość miejsca, kwestie, które dotąd są pomijane. Jak wskazują analitycy, jednym z największych problemów będzie skompletowanie szeregów wojska do obsługi zakupionego sprzętu. Wprawdzie minister Błaszczak wskazuje na Ustawę o obronie Ojczyzny, jako rozwiązanie dla tego problemu, jednak nawet najlepsze prawo czy akcja marketingowa nie spowoduje wzrostu wielkości armii z obecnych około 120 tysięcy do zapowiadanych 300 tysięcy żołnierzy w prognozie kilku najbliższych lat. Widać więc, że pewnych rozwiązań nie da się uniknąć, choć zapewne z powodów politycznych, te zagadnienia nie są na razie omawiane.

Trzeba powiedzieć jasno, za słowami tak b. wicepremiera Kaczyńskiego, jak i cytowanymi przez mnie w minionym tygodniu słowami doradcy prezydenta Ukrainy Ołeksija Arestowycza, że musimy tak jako państwo, jak i społeczeństwo przygotowywać się do wojny. "Dlatego najbardziej rażące błędy, w polityce, w administracji publicznej i w komponencie wojskowym, popełniane są przy założeniu, że 'wojny nie będzie'. Zamiast tego powinniśmy byli kierować się myślą, że "na pewno będzie wojna", co jest najlepszym sposobem na zapewnienie, że wojna do ciebie nie przyjdzie" - powiedział Arestowycz.

"On (Putin -red.) myśli historycznie i geopolitycznie. A główną ideą tej kampanii wojskowej, moim zdaniem, było przejęcie całej Europy Wschodniej. Bo Rosjanie wiedzą (...), że z Ukrainą Rosja jest wielkim imperium, bez Ukrainy jest niczym. Tak więc celem i ideą było zajęcie Ukrainy, a następnie, po zabezpieczeniu zasobów, zaatakowanie Europy Wschodniej: krajów bałtyckich, Polski w pierwszej kolejności" - mówił ostatnio Arestowycz, przemawiając na konferencji w Wilnie z okazji 508 rocznicy bitwy pod Orszą.

I teraz rzecz, która jest clou tego artykułu. Ochrona ludności cywilnej, która w naszym kraju, jak wiemy, de facto nie istnieje. Tymczasem, jak pokazują doświadczenia wojny na Ukrainie, ludność cywilna, nadal, jak to było w przeszłości, ponosi ogromne ofiary. Tak samo, słowami wypowiedzianymi przez Józefa Małgorzewskiego w Polskim Radio rankiem 1 września 1939 roku, trzeba jasno powiedzieć, że "wszyscy jesteśmy żołnierzami".

Warto tutaj brać przykład nie tylko z Ukrainy, która jeszcze przed wybuchem wojny wprowadziła odpowiednie rozwiązania prawne, jak ustawa o obronie totalnej i zawartych w nich przepisach o obronie cywilnej, tak w bliskich nam przecież państwach bałtyckich, nie tylko pracuje się, ale też wprowadza odpowiednie rozwiązania prawne, w tym także o obronie totalnej. Nawet przyjmując, że dla państw bałtyckich dodatkowym katalizatorem może być omawiane już zagrożenie ze strony znacznego odsetka rosyjskiej mniejszości w tych krajach, to jednak działania przebiegają w sposób planowy.

Poza kwestiami prawnymi, którą bywają tylko martwymi przepisami, należy także działać realnie w kwestii poprawy bezpieczeństwa społeczeństwa, często przecież najbardziej narażonego na atak wroga. I tutaj znów państwa bałtyckie są nawet kilka długości przed nami. Wzorem dla współpracy wojska z ludnością cywilną mogą być rozwiązania łotewskie. Śledząc codziennie łotewskie media, można łatwo zauważyć, że już w minionym roku wdrożono program ćwiczeń z takiej współpracy w poszczególnych regionach.

"Celem ćwiczenia "Pilskalns" jest poprawa wiedzy instytucji państwowych i samorządowych na temat podziału obowiązków i praktycznych działań w przypadku zagrożenia militarnego. Uczestnicy będą odgrywać różne scenariusze kryzysowe, w których Komisja Obrony Cywilnej będzie podejmować decyzje i określać plany reagowania w celu zapewnienia ludności cywilnej podstawowych potrzeb w przypadku zagrożenia militarnego." - czytamy o jednym z ostatnich ćwiczeń w rejonie Lucyna w Łatgalii.  To samo dotyczy także stricte rozwiązań ochrony ludności cywilnej - jako ciekawostkę można podać, że główny łotewski portal o tematyce obronnej sargs.lv, ze względu na duże zainteresowanie pobraniem ulotki informacyjnej "72 godziny - jak postępować w sytuacji kryzysowej", do której link wysłano SMS-em w ramach odbywających się ćwiczeń "AMEX 2022", musiał zostać wyłączony na kilka godzin, gdyż wzrost zainteresowania rozpoznano jako atak DDoS.

W Estonii natomiast jeszcze w czerwcu zaczęto instalować nowe oznakowanie dla schronów, nakazano także administracji lokalnej sporządzenie listy schronów dla ludności. W położonej przy granicy Narwie oznaczono w minionym tygodniu pierwsze siedem schronów.  „Wszyscy musimy być przygotowani na kryzys, a zakładanie schronów dla naszych mieszkańców jest na to jednym ze sposobów”, powiedziała burmistrz Narwy Katri Raik. Natomiast tocząca wojnę Ukraina także wprowadza kolejne rozwiązania. Kilka tygodni temu, prezydent Zełenski podpisał ustawę, zgodnie z którą deweloperzy są zobowiązani do projektowania i budowy schronów przeciwlotniczych w każdym nowym budynku. Ustawa nr 7398 przewiduje pilne rozmieszczenie sieci schronów przeciwlotniczych na Ukrainie, w tym w budowanych nowych budynkach.

Jednak w każdym z tych krajów, których także dotknęła niemoc rzekomego "końca historii" rośnie zrozumienie dla kwestii ochrony ludności i że jest to proces długotrwały, i w związku z tym związany z nakładami finansowymi. I tak według nowej propozycji litewskiego MSW, istnieją trzy główne filary, na których powinna opierać się skuteczna litewska ochrona ludności: gotowość instytucjonalna, świadomość społeczeństwa oraz wystarczające środki i zasoby. Same wdrożenie na Litwie proponowanych zmian - w ciągu ośmiu lat ma kosztować niemal 300 mln euro.

Jak to wygląda w naszym kraju, wiemy tak z raportów NIK, jak i można powiedzieć, organoleptycznie. Brak informacji na poziomie samorządów o dostępnych schronach. Znam przykład z mojego miasta, w którym pytania o schrony dla ludności zbyto odpowiedzią o poufnym charakterze takiej informacji. Wiedza na temat zachowania się w sytuacjach zagrożenia dostępna jest owszem w internecie, przy czym jeżeli zaczniemy szukać np. kanały Youtube,to co kanał to inne recepty. Brak jest tutaj jasnej, standaryzowanej wiedzy. Kolejna kwestia to pewna niespójność w udostępnianiu tejże wiedzy: edukacja szkolna młodzieży wzbogacić się ma o elementy Przysposobienia Obronnego, ale co dla "starszej młodzieży"?

Program "Strzelnica w każdej gminie" poległ i na tę chwilę nie widać, aby coś mogło ten program zastąpić. A może program strzelnic powiązać z miejscami edukacji proobronnej dla ludności cywilnej? Warto tutaj także przypomnieć, że w Sejmie leżą już trzy propozycje zmian w ustawie o broni i amunicji. Ostatnia, która została złożona przez Firearms United idzie w kierunku stopniowego, ponownego zaprzyjaźniania Polaków, z tym co było naszym znakiem rozpoznawczym przez wieki: z bronią. Taką drogą byłoby powolne uwalnianie dostępu do broni np. .22 LR. Jednak jak zauważa Andrzej Turczyn, "Złożenie aż trzech, dość odbiegających od siebie wniosków to po prostu legislacyjny sabotaż tej całej idei upraszczania dostępu do broni."

Jak wspomniałem, to tylko nakreślenie kilku problemów, które narastają od wielu lat. I co gorsze, mimo wypowiedzianych ostatnio wielu słów przez polityków o rosnącym zagrożeniu , przekaz dla samego społeczeństwa jest naznaczony ciszą. A niestety, mając nasze narodowe bolesne doświadczenia, nie sposób nie przypomnieć obrazów z naszych wrześniowych dróg. Jako znany fakt można uznać, że w okresie przedwyborczym, w którym mam wrażenie już się znajdujemy, dyskusje na temat ochrony ludności cywilnej są kontrowersyjne i takowe są z reguły pomijane, jako wzbudzające "niepotrzebny niepokój".

Jednak mając za miedzą płonący dom sąsiada, trudno nie zauważać, że dla polityków popieranie rozwiązań proobronnych i w efekcie prospołecznych powinno zostać uznane jako "być albo nie być" dla powstających powoli programów wyborczych, a dla władz powinien być to sygnał do niezbędnych zmian w zakresie bezpieczeństwa ludności cywilnej. Zwłaszcza, że nastroje społeczne pod tym względem są dość jednoznaczne. Wojsko nie jest jedynym filarem systemu obronnego państwa, o czym zawsze należy pamiętać.


opr. wł.
Jeżeli chcecie Państwo wesprzeć naszą pracę, zapraszamy do skorzystania z odnośnika:

Informacje

Redaktor zarządzający: Michał Mistewicz
wykop.pl
Twitter
Facebook
redakcja [[]] czaswschodni.pl
©czaswschodni.pl 2021