Zdjęcie: Pixabay
14-09-2026 11:32
Zaledwie na kilka dni przed zaplanowanymi na połowę września trzydniowymi wyborami do organów władzy różnego szczebla w obwodzie królewieckim, Aleksiej Biesprozwannych, gubernator eksklawy, roztacza przed mieszkańcami wizję oblężonej twierdzy, którą ocalić może jedynie pełne poparcie dla partii władzy czyli "Jednej Rosji".
Polityk, stojący na czele regionalnej listy "Jednej Rosji", w obszernej odezwie cytowanej przez niektóre media lokalne, przekonuje, że głos oddany na jego formację to w rzeczywistości poparcie dla polityki rządu federalnego i gwarancja bezpieczeństwa tego wysuniętego przyczółka Putina. Zgodnie z oficjalną narracją w obliczu zachodnich sankcji i presji zewnętrznej tutejsi wyborcy powinni zademonstrować absolutną jedność, co rzekomo zapewni im rozwój gospodarczy, ochronę tożsamości narodowej oraz realizację licznych obietnic socjalnych. „Przez te wszystkie lata liczyłem na Jedną Rosję, opieram się na waszym wsparciu także i teraz, razem na pewno zrealizujemy wszystkie wyznaczone plany, będziemy szli tylko naprzód, służąc Rosji, a zwycięstwo będzie nasze” - zacytowane w artykule słowa Putina, stanowią główny motyw w kampanii gubernatora.
I o ile oficjalny przekaz partii rządzącej nawołuje do zjednoczenia i zapowiada stabilny wzrost, w tym przedwyborczych dniach trwa bezwzględna, sądowa eliminacja jakiejkolwiek konkurencji politycznej. Co jak wiadomo dzieje się też w pozostałych regionach Rosji. Zanim mieszkańcy obwodu królewieckiego w ogóle otrzymają karty do głosowania, lokalne sądy i komisje wyborcze dbają o to, by zabrakło na nich niewygodnych nazwisk.
Jednym z ostatnich przykładów jest wyrzucenie z wyścigu do rady miejskiej Królewca Władimira Migulenki, kandydata ugrupowania Nowi Ludzie. Pretekstem do anulowania jego rejestracji okazał się opublikowany w internecie z okazji pierwszego września krótki klip wideo. Uznano, że film stanowił nielegalny materiał wyborczy ze względu na bezprawne wykorzystanie wizerunku uczniów oraz użycie chronionej prawem autorskim piosenki bez odpowiednich zezwoleń i bez sfinansowania publikacji z oficjalnego funduszu wyborczego. Motyw znany już z głośnego wykluczenia opozycyjnej partii "Jabłoko".
Ten przypadek to zaledwie niewielki wycinek szerszej, systemowej czystki w rosyjskiej eksklawie. Z rywalizacji na różnych szczeblach prewencyjnie usuwani są również inni działacze, tacy jak Maksim Denisenko, któremu zarzucono braki w dokumentacji dotyczącej zrzeczenia się obywatelstwa Kazachstanu, czy prawnik Wiktor Sidorow, którego formalną skargę na odmowę rejestracji ostatecznie oddaliła komisja wyborcza.