Wiadomości

Koalicja rządowa traci większość w estońskim parlamencie

Zdjęcie: Lars Stormbom Flickr

Koalicja rządowa traci większość w estońskim parlamencie

Andrzej Widera

10-08-2026 09:35

Rządząca w Estonii koalicja rządząca straciła większość w 101-osobowym Riigikogu po tym, jak z partyjnych szeregów odeszło dwóch posłów. Kalev Stoicescu opuścił Partię Eesti 200, a Meelis Kiili rozstał się z Partią Reform. W ten sposób obóz rządzący skurczył się do 50 mandatów, a co istotne, pozbawił go przewagi w kluczowych komisjach, w tym w komisji obrony narodowej.

Obaj politycy podkreślają, że ich decyzje były przemyślane i dojrzewały od dłuższego czasu, jednak nie sposób nie zauważyć, iż te decyzje zbiegają się ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, a te już za 7 miesięcy. Stoicescu, który wycofał się z władz partii już w lutym 2024 roku i nie startował w wyborach samorządowych z października 2025 roku, rozważa przejście do pozaparlamentarnego ugrupowania Parempoolsed ("Prawica" - założona przez byłych członków Isamaa), cieszącego się 6–7-procentowym poparciem.

Co więcej, utrata większości przez rząd skomplikowała sytuację przed zaplanowanym na 2 września pierwszym głosowaniem na prezydenta, którego w Estonii wybierają parlamentarzyści, a nie obywatele w wyborach powszechnych. Do wyłonienia głowy państwa w Riigikogu wymagana jest większość co najmniej 68 głosów. Partie tworzące rząd wraz z Socjaldemokratami dysponują obecnie 66 mandatami, dlatego do przeforsowania wybranego kandydata konieczne jest pozyskanie posłów niezrzeszonych lub wsparcia ze strony opozycji.

Jak wspominaliśmy, wspieraną przez obóz rządzący faworytką pozostaje obecna kanclerz sprawiedliwości Ülle Madise.  Niezrzeszeni parlamentarzyści, w których imieniu wypowiadał się Tõnis Mölder, zapowiadają jednak, że poczekają na ewentualne kontrkandydatury ze strony opozycyjnych ugrupowań Isamaa i Partii Centrum.

Po długim oczekiwaniu na wyrażenie stanowiska, sama Ülle Madise, sprawująca drugą siedmioletnią kadencję na stanowisku kanclerza sprawiedliwości, przypomniała o apolityczności swojego urzędu i podkreśliła, że nie zabiega o nowe stanowisko, choć w przypadku szerokiego porozumienia w izbie byłaby skłonna podjąć wyzwanie. „Gdyby doszło do sytuacji, w której znaczna większość członków Riigikogu, ponad podziałami koalicyjnymi, opozycyjnymi i ideologicznymi, uznałaby, że odpowiednią osobą na urząd prezydenta w obecnych okolicznościach jestem ja, i poprosiła o moją zgodę na zgłoszenie kandydatury, rozważę to bardzo poważnie” – napisała Ülle Madise.

Taka postawa wywołała jednak sprzeciw prawicowej opozycji. Szef EKRE,  Martin Helme zarzucił kanclerz konflikt interesów oraz unikanie publicznej debaty, zapowiadając, że jego ugrupowanie nie poprze tej kandydatury i nie wyklucza zaskarżenia wyników głosowania do sądu. Martin Helme, przypomniał, że jedynym oficjalnie zgłoszonym jeszcze wiosną kandydatem pozostaje jego ojciec, Mart Helme. Formalny proces zgłaszania kandydatów, do którego wymagany jest podpis co najmniej 21 posłów, odbędzie się w dniach 21–24 sierpnia, natomiast kolejne wybory parlamentarne zaplanowano na 7 marca 2027 roku.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.