Zdjęcie: Pixabay
19-09-2026 09:00
Łotwa oraz pozostałe państwa wschodniej flanki NATO przygotowują się na wyjątkowo niespokojną jesień i zimę w związku z rosnącą falą rosyjskich operacji dywersyjnych, szpiegowskich i sabotażowych. Łotewscy przywódcy otwarcie ostrzegają przed próbami eskalacji, których celem jest zastraszenie krajów wspierających Ukrainę oraz osłabienie całego NATO.
Chociaż ryzyko klasycznego konfliktu zbrojnego pozostaje bardzo niskie, przeciwnik skupia się na działaniach poniżej progu wojny. „Obecne dane dowodzą, że konwencjonalna inwazja na dużą skalę na państwa unijne lub natowskie jest niemożliwa, ponieważ nie obserwujemy koniecznej do tego koncentracji sił” – podkreślił Edgars Rinkēvičs, prezydent Łotwy.
Na Łotwie szczególne obawy budzą nadchodzące tygodnie, w których obywatele ruszą do urn, by wybrać nowy parlament. Przewiduje się, że wrogie działania mogą obejmować cyberataki, incydenty z użyciem dronów, kampaniei dezinformacyjne oraz presja migracyjna na granicy z Białorusią. W odpowiedzi na te zagrożenia bezpieczeństwo w regionie zostało znacząco wzmocnione. Dyżury pełnią dodatkowe myśliwce z Niemiec, Włoch i Turcji, a na lądzie trwają szeroko zakrojone ćwiczenia obronne o kryptonimie „Namejs” oraz operacja wojskowa „Vilkatis”. Łotewskie dowództwo poważnie traktuje także scenariusz przeniknięcia niewielkich grup sił specjalnych. „Zarówno łotewskie siły zbrojne, jak i rozmieszczone u nas jednostki sojusznicze dadzą twardy odpór bez czekania na dyskusje w Brukseli, ponieważ odpowiednie plany i pełnomocnictwa zostały już wydane” – zaznaczył Rinkēvičs.
Wobec doniesień o możliwych prowokacjach i alarmujących ocenach wywiadowczych płynących między innymi z Polski, łotewski rząd apeluje o spokój. Politycy i wojskowi uspokajają, że codzienna ocena sytuacji nie wykazuje drastycznego wzrostu bezpośredniego zagrożenia dla państwa. „Nie mamy obecnie żadnych informacji, które świadczyłyby o szczególnie wysokim poziomie niebezpieczeństwa, a panika jest całkowicie nieuzasadniona” – oświadczył Andris Kulbergs, szef rządu. Stanowisko to popiera Biuro Ochrony Konstytucji (SAB), przypominając, że służby dysponują dobrym rozpoznaniem wrogich scenariuszy. Z kolei Kaspars Pudāns, dowódca Narodowych Sił Zbrojnych, zapewnił, że armia stale monitoruje rozwój wydarzeń i jest w pełni gotowa na ewentualne incydenty, a kwestia wspólnego reagowania na sabotaż stanowi główny temat obrad Komitetu Wojskowego NATO w Kopenhadze.
Analitycy zwracają uwagę, że seria incydentów wykracza daleko poza państwa bałtyckie, obejmując ataki na zakłady produkcyjne i obiekty logistyczne w innych częściach kontynentu, czego przykładem był niedawny incydent z dronami nad lotniskiem w Lipsku czy wrogie działania we Francji. Eksperci przewidują, że tuż po rosyjskich wyborach do Dumy Państwowej może dojść do dodatkowej mobilizacji sił skierowanych przeciwko Ukrainie, co jeszcze bardziej skomplikuje sytuację w Europie.
„Zakładam, że na Kremlu zapadła już decyzja o eskalowaniu tych ataków, a Moskwa liczy na nasz brak jedności” – ocenił Jānis Sārts, dyrektor Centrum Eksperckiego NATO do spraw Komunikacji Strategicznej. Specjaliści podkreślają, że najskuteczniejszą formą powstrzymania przeciwnika będzie solidarna odpowiedź uderzająca w rosyjską gospodarkę, połączona ze ścisłą współpracą sojuszniczą i obywatelską czujnością.