Zdjęcie: Jegor Komarow unsplash.com
24-06-2026 08:45
Warto zauważyć, iż napięcia na linii Warszawa-Kijów, wywołują coraz bardziej zdecydowane reakcje dyplomatów, mediów oraz środowisk gospodarczych po obu stronach granicy. Co więcej, ten dwustronny spór komentowany jest również w pozostałych państwach regionu byłej I Rzeczpospolitej. Komentowany jest we wszystkich państwach bałtyckich i w Mołdawii. Choć podłoże obecnego ochłodzenia stosunków było już wielokrotnie omawiane, to właśnie konkretne propozycje deeskalacji i głosy sprzeciwu wobec politycznego impasu wysuwają się teraz na pierwszy plan.
Ukraińskie władze, mimo przypisywania odpowiedzialności za kryzys stronie polskiej, stawiają na wyciszenie emocji. Rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heorhij Tychyj poinformował, że obok ostrych przekazów politycznych toczą się rutynowe, spokojne rozmowy urzędników. Tychyj ostrzegł jednocześnie, że „odwrócenie uwagi od teraźniejszości i przyszłości na rzecz przeszłości jest prawdopodobnie błędnym krokiem”.
Wobec braku porozumienia na szczeblu prezydenckim, z pewną inicjatywą wystąpiły polskie media lewicowe lub sponsorowane przez zewnętrznych graczy europejskich. Tak więc takie redakcje, w tym „Gazeta Wyborcza”, „Onet”, „Newsweek Polska” i „Polityka”, wspólnie z ukraińską „Europejską Prawdą” i „Ukraińską Prawdą”, opublikowały apel do polityków o opamiętanie. Dziennikarze proponują całkowite odseparowanie dyskusji historycznych od bieżących realiów wojennych, wskazując, że właściwym momentem na rozliczanie przeszłości będzie czas po osiągnięciu zwycięstwa nad wspólnym agresorem. Należy zauważyć, że w realiach przewidywalnej zmiany władzy na Ukrainie, która nastąpi po wojnie, ten proponowany proces znów się wydłuży.
Co ciekawe, do natychmiastowego obniżenia temperatury sporu wezwał również biznes. Polska Rada Przedsiębiorczości oraz ukraińskie organizacje gospodarcze apelują o ochronę wypracowanych więzi handlowych. Mychajło Nepran, pierwszy wiceprezes ukraińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, podkreślił, że przedsiębiorcy nie powinni dać się wciągnąć w konflikty polityczne: „Trzeba obniżać napięcie i rozwiązywać wszystkie kwestie w pokojowy sposób. (...) biznes musi pracować dalej”. Dodał również, że ukraińskie firmy są zabezpieczone przed ewentualnymi blokadami granicznymi dzięki sprawnym szlakom alternatywnym przez m.in. Rumunię, Słowację i korytarz czarnomorski.
Co również warte zauważenia, wobec trwającego patu, propozycję mediacji złożyła Litwa, czyli ważne ogniwo Trójkąta Lubelskiego. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda planuje w najbliższym czasie wizyty w Warszawie i Kijowie, by doprowadzić do bezpośredniego dialogu zwaśnionych stron. Przywołując konstruktywne spotkanie trójstronne ze stycznia tego roku, doradczyni litewskiego przywódcy Asta Skaisgirytė-Liauškienė wskazała na konieczność ponownego zaaranżowania rozmów: „Teraz znowu, jak widać, trzeba będzie podjąć starania, by doprowadzić do spotkania obu prezydentów i dać im szansę na ponowną rozmowę. Wygląda na to, że górę wzięły emocje, i to po obu stronach”. Te dyplomatyczne starania mogą być kluczowe dla zażegnania kryzysu, zwłaszcza że na rozpoczynającej się konferencji w Gdańsku Ukrainę reprezentować będzie premier Julija Swyrydenko, a nie prezydent Zełenski.