Zdjęcie: Pixabay
30-03-2026 09:35
Rosja prowadzi szeroko zakrojoną operację informacyjną wymierzoną w państwa bałtyckie, próbując przekonać opinię publiczną, że ich terytoria są wykorzystywane do ukraińskich ataków na rosyjskie cele. Według resortów obrony Łotwy, Litwy i Estonii zarzuty te nie mają podstaw, a kraje regionu nie uczestniczą ani w planowaniu, ani w realizacji operacji wojskowych Ukrainy. Podkreślają jednocześnie, że wspierają Kijów poprzez pomoc militarną, finansową i humanitarną, uznając jego prawo do obrony przed rosyjską agresją.
Celem rosyjskich działań dezinformacyjnych jest, według łotewskiego ministerstwa obrony, „dyskredytowanie NATO, dzielenie społeczeństwa, zmniejszenie zaufania do instytucji państwowych i osłabienie poparcia dla Ukrainy.” Operacja wykorzystuje dezinformację oraz boty w mediach społecznościowych, szczególnie ukierunkowane na rosyjskojęzycznych odbiorców i młodzież. Łotewskie ministerstwo obrony podkreśla, że takie działania mają charakter skoordynowany i systematyczny, a ich celem jest wprowadzenie chaosu w opinii publicznej państw bałtyckich oraz podważenie ich pozycji w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Rosja koncentruje swoje działania m.in. na obszarze Narwy, gdzie w sieciach społecznościowych promowany jest fikcyjny pomysł „Narewskiej Republiki Ludowej”. Dyrektor NATO StratCom w Rydze, Jānis Sārts, komentuje te działania wprost: „Te narracje służą odwróceniu uwagi od niepowodzeń agresora na Ukrainie.” Analizy pokazują, że Kreml stara się kreować wrażenie osłabionego bezpieczeństwa w Europie i równocześnie oskarża państwa NATO o prowokacje w regionie Morza Bałtyckiego. Komunikat resortu obrony podkreśla, że manipulacje informacyjne mają charakter strategiczny i są częścią próby destabilizacji nie tylko w wymiarze politycznym, lecz także społecznym.
W tym kontekście warto zauważyć, że nasilają się ukraińskie działania wojskowe wymierzone w rosyjską infrastrukturę, zwłaszcza w rejonie Morza Bałtyckiego. W ostatnim czasie przeprowadzono serię nocnych ataków dronowych na kluczowe porty naftowe w północno-zachodniej Rosji, w tym Ust-Łudze i Primorsku. Obiekty te były wielokrotnie trafiane, a pożary zbiorników paliwowych były widoczne nawet z terytorium Estonii. Skala zniszczeń pozostaje trudna do oszacowania, jednak wiadomo, że uszkodzeniu uległy elementy infrastruktury krytycznej, co wpływa na zdolności eksportowe Rosji.
Eksperci wojskowi wskazują, że ukraińskie drony pokonują długie trasy nad terytorium Rosji, omijając systemy obrony powietrznej i zmieniając kurs w reakcji na zakłócenia elektroniczne. Podkreśla się, że nie korzystają one z przestrzeni powietrznej państw NATO, a przypadki ich pojawienia się nad innymi krajami wynikają z usterek technicznych lub działań rosyjskich systemów walki elektronicznej. Jednocześnie Rosja zmaga się z ograniczeniami własnej obrony powietrznej.
Ukraińskie ataki obejmują coraz więcej celów, w tym zakłady przemysłowe i instalacje energetyczne w głębi Rosji. W ciągu jednego miesiąca przeprowadzono kilkanaście dużych operacji, a zdjęcia satelitarne potwierdzają rozległe pożary w terminalach naftowych. Według strony ukraińskiej uderzenia znacząco ograniczyły możliwości niektórych obiektów, redukując ich wydajność nawet o kilkadziesiąt procent. Prezydent Ukrainy podkreślił, że działania te są odpowiedzią na rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną jego kraju,