Zdjęcie: Pixabay
28-08-2026 08:15
Choć ryzyko bezpośredniego ataku militarnego ze strony Rosji pozostaje niskie, łotewski resort klimatu i energii wycofał do poprawki proponowany projekt ustawy, który wywołał falę dyskusji. Dokument przewidywał wprowadzenie rozwiązań analogicznych do stanu wyjątkowego w sektorach zdrowia, energetyki i gospodarki wodnej w jednostkach administracyjnych graniczących z Białorusią i Rosją.
Usunięcie projektu z rządowego portalu legislacyjnego ma charakter czysto formalny i służy doprecyzowaniu zapisów oraz korekcie samej nazwy aktu. Ministerstwo pracuje nad wypracowaniem rozwiązań prawnych umożliwiających nieprzerwane funkcjonowanie kluczowych zakładów i służb w sytuacjach, gdy nad granicą pojawiają się drony. Wprowadzane regulacje mają m.in. uelastycznić czas pracy personelu oraz zagwarantować pracownikom dodatkowe osłony. „Przygotowany projekt nie jest sygnałem o nadchodzącej inwazji, lecz działaniem prewencyjnym, mającym zabezpieczyć ciągłość kluczowych usług w przypadku zagrożenia z powietrza” – wyjaśnił Jānis Vitenbergs, łotewski minister klimatu i energii.
Konieczność zachowania wysokie czujności potwierdzają stałe oceny strategiczne oraz informacje wywiadowcze. Z analiz Kancelarii Prezydenta Edgarsa Rinkēvičsa wynika, że choć ryzyko otwartego konfliktu zbrojnego jest niewielkie, Łotwa oraz pozostałe kraje bałtyckie stale zmagają się z cyberatakami, akcjami sabotażowymi i presją migracyjną na granicach.
Niestety, ale spora część opinii publicznej w regionie uległa obowiązującej narracji o powodach wizyty szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej Johna Ratcliffe’a w Moskwie, o której faktycznie nic nie wiadomo. Artykuły kolejnych periodyków podają różne "ustalenia", które praktycznie nie wspominają oi moiżliwości zakończenia trwającej wojny USA z Iranem i próby wpływu na Teheran poprzez Rosję.
Wersja, która obowiązuje w państwach bałtyckich bazuje na wersji podanej "Politico", według której Ratcliffe miał rzekomo ostrzec rosyjskie władze przed eskalacją działań wymierzonych w Łotwę, Litwę oraz Estonię. „Wysoko oceniamy polityczne, dyplomatyczne i wojskowe starania naszych sojuszników z NATO, w tym Stanów Zjednoczonych, na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa w regionie” – zaznaczył Mārtiņš Drēģeris, doradca prezydenta Łotwy.
Napięta sytuacja utrzymuje się również w bezpośrednim sąsiedztwie granicy państwowej, gdzie od połowy sierpnia trwa specjalna operacja służb pod kryptonimem „Wilkatis”. Połączone siły strażników granicznych, policji i wojska przeciwdziałają napływowi migracyjnemu z Białorusi. Komendant łotewskiej Straży Granicznej Guntis Pujāts opowiedział się za przedłużeniem działań obronnych, wskazując na bezdyskusyjne wsparcie Białorusi dla organizatorów nielegalnego procederu. Zdaniem szefa służb granicznych, wzrost liczby prowokacji wiąże się ze zbliżającymi się wyborami do łotewskiego parlamentu i próbą wpłynięcia na ich przebieg przez państwa nieprzyjazne.
Skuteczność wybudowanych zapór fizycznych zmusza migrantów oraz sterujące nimi służby do szukania nowych sposobów pokonania granicy. Służby rejestrują próby drążenia tuneli pod ogrodzeniem, co zdaniem kierownictwa straży świadczy o skuteczności obecnych barier. W trakcie działań ujęto organizatorów procederu, a sprawność systemu potwierdził fakt, że nawet niedawna nawałnica – która uszkodziła ogrodzenie w ponad stu miejscach i doprowadziła do czasowych awarii sieci łączności – nie doprowadziła do ucieczki nielegalnych imigrantów w głąb kraju. Zaangażowane służby apelują jednak o dalsze zwiększanie zatrudnienia oraz sukcesywne doposażanie granicy w urządzenia do nadzoru wizyjnego.