Zdjęcie: Andy Graber Flickr.com
25-03-2026 09:35
Seria incydentów z udziałem bezzałogowych statków powietrznych odnotowanych nad państwami bałtyckimi wzbudziła niepokój służb bezpieczeństwa, które wiążą je z trwającą wojną na Ukrainie. W nocy z 24 na 25 marca drony nadleciały z terytorium Rosji i naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii oraz Łotwy, gdzie doszło do eksplozji. Według wstępnych ocen mogły one zboczyć z kursu w trakcie intensywnych działań bojowych. Przypomnijmy, że w niedzielę - ukraiński dron spadł na Litwie koło Orany.
W Estonii jeden z obiektów uderzył w komin elektrowni w Auvere około godziny 3.43. Nikt nie odniósł obrażeń, a infrastruktura energetyczna nie została poważnie uszkodzona. Służby prowadzą dochodzenie, a na miejscu pracują saperzy. Prokurator generalna Astrid Asi poinformowała, że obecne ustalenia wskazują, iż dron nie był skierowany przeciwko Estonii, podkreślając, że szczegóły zdarzenia są nadal wyjaśniane. Szef estońskiej służby bezpieczeństwa Margo Palloson zaznaczył, że takie incydenty mogą się powtarzać, dodając, iż „to konsekwencje pełnoskalowej wojny prowadzonej przez Rosję”.
Równolegle podobne zdarzenie odnotowano na Łotwie. Około godziny 2.30 w pobliżu wsi Dobroczyn w rejonie Krasławia doszło do detonacji niezidentyfikowanego obiektu powietrznego, który wcześniej został wykryty przez radary jako wkraczający z Rosji. Łotewskie wojsko podjęło działania rozpoznawcze, a na miejscu zabezpieczono szczątki drona. Jak przekazał przedstawiciel sił zbrojnych Egils Leščinskis, „najprawdopodobniej obiekt zszedł z kursu lub został zakłócony przez środki walki elektronicznej”. Dodał również, że w warunkach trwającego konfliktu „nikt nie może czuć się całkowicie bezpieczny”.
Tej samej nocy odnotowano jeszcze jeden przypadek naruszenia przestrzeni powietrznej Łotwy przez obiekt, który wleciał z kierunku Białorusi, po czym zawrócił w stronę Rosji. Mimo tych zdarzeń władze zapewniły, że nie stwierdzono bezpośredniego zagrożenia dla ludności cywilnej ani infrastruktury. Wprowadzono jednak czasowe ograniczenia dla ruchu lotniczego w rejonach przygranicznych w godzinach nocnych.
Zdarzenia zbiegły się w czasie z nasilonymi atakami dronowymi Ukrainy na cele w północno-zachodniej Rosji, w tym porty wykorzystywane do eksportu surowców. Wśród nich znalazł się port Ust-Ługa, położony niedaleko estońskiej granicy, gdzie doszło do pożaru po uderzeniach bezzałogowców. Rosyjskie władze poinformowały o zestrzeleniu setek dronów, choć część z nich dotarła do wyznaczonych celów. Według dostępnych informacji działania te stanowiły odpowiedź na wcześniejsze ataki rosyjskie wymierzone w Ukrainę.
Służby bezpieczeństwa państw bałtyckich podkreślają, że sytuacja pozostaje dynamiczna, a mieszkańcy powinni zachować ostrożność i zgłaszać wszelkie podejrzane obiekty. Jednocześnie prowadzone są szczegółowe analizy mające ustalić pochodzenie i charakter dronów, które naruszyły przestrzeń powietrzną regionu.
Aktualizacja, godz. 12:00
W związku z eskalacją ataków dronów w regionie bałtyckim estońskie władze wzmocniły środki bezpieczeństwa i wprowadziły tymczasową strefę zakazu lotów w północno-wschodniej części kraju. Minister obrony Hanno Pevkur zaznaczył, że trwały działania wojsk lotniczych: „Myśliwce były w powietrzu. Jeśli ludzie w Ida-Viru słyszeli wcześnie rano nisko latające myśliwce, to była świadoma nasza akcja”. W ramach działań prewencyjnych aktywowano również misję obrony powietrznej państw bałtyckich.
Premier Kristen Michal przyznał, że nie wszystkie drony można skutecznie powstrzymać: „Nie jest rozsądne wyobrażać sobie, że możemy zbudować mur z Rosją, przez który nic nigdy nie przejdzie”. Zaznaczył, że system powiadomień rozesłany w ostatniej fali objął cały kraj zamiast wyłącznie regionu Virumaa Wschodnia, co spowodowało pewne zamieszanie, ale „lepiej, że powiadomienie poszło, niż by w ogóle nie działało”.
Szef estońskiej policji bezpieczeństwa Margo Palloson poinformował, że dron uderzył w komin elektrowni w Auvere kilka minut po przekroczeniu estońskiej przestrzeni powietrznej, wywołując eksplozję. „Wstępne oględziny wraku wskazują, że był to dron pochodzenia ukraińskiego. Badamy miejsce zdarzenia i fragmenty drona, aby dokładnie ustalić szczegóły” – powiedział Palloson, apelując do mieszkańców o przekazywanie wszelkich nagrań i obserwacji dronów.
Według Pevkura użyto około stu dronów, z których część spadła w Łotwie, jeden uderzył w komin w Auvere, a pozostałe naruszyły granicę morską Estonii nad Zatoką Fińską. Minister zaznaczył, że nie można wykluczyć kolejnych spadków dronów, również do morza, i wezwał mieszkańców do ostrożności.
Aktualizacja, godz. 10:00
Do sprawy odniósł się także prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs, który wskazał, że dostępne dane sugerują ukraińskie pochodzenie maszyny. „Posiadane przez nas informacje pozwalają stwierdzić, że był to ukraiński dron, będący częścią skoordynowanej operacji przeciwko rosyjskim celom” – powiedział. Podkreślił przy tym, że reakcja służb była szybka i dobrze skoordynowana, a współpraca między wojskiem, policją i strażą graniczną umożliwiła sprawne zarządzanie sytuacją.