Zdjęcie: Pixabay
24-02-2025 08:48
Jak się okazuje, ubiegłotygodniowe cofnięcie przez rząd Estonii dofinansowania dla morskich farm wiatrowych nie kończy całej dyskusji. Jak zauważają to media estońskie, cały czas w koalicji rządowej dochodzi do tarć politycznych, ze względu na różne wizje przyszłości energetyki. Jak się wydaje, na obecną sytuację, przede wszystkim mają wpływ możliwość wykorzystania środków zewnętrznych oraz bezpieczeństwo. Tak więc decyzja estońskiego rządu o rezygnacji ze wsparcia dla morskich farm wiatrowych zaostrzyła tylko spory wewnątrz koalicji i pozostawiła wiele pytań bez odpowiedzi.
Minister klimatu Yoko Alender tłumaczy, że przyczyną wstrzymania projektu jest oczekiwanie na europejską umowę o czystym przemyśle, która ma zapewnić większą stabilność inwestycyjną."Idziemy dalej z lądową energią wiatrową, w kwietniu odbędą się przetargi. Kontynuujemy rozwój energetyki jądrowej, opracowujemy ustawę atomową, minister gospodarki i przemysłu przedstawi rządowi krajowy plan zagospodarowania przestrzennego. Idziemy dalej z inwestycjami w magazynowanie energii." - mówiła na temat rozwoju energetyki. „Jest jasne, że czasy są trudne, a energetyka odgrywa w tym kluczową rolę” – mówiła w innym wywiadzie minister, podkreślając, że nowe regulacje mają stworzyć lepsze warunki dla rynku morskiej energii wiatrowej. Minister dodała, że „możemy to zrobić w bardziej korzystny sposób”, pod warunkiem uzyskania nowych zasad dotacji państwowej. Sam premier Kristen Michal, w czasie sobotniego przemówienia, mówił tylko ogólnikowo o zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Decyzja rządu zamiast wyjaśnić sytuację, jeszcze bardziej ją skomplikowała. Napięcia w koalicji są coraz bardziej widoczne – socjaldemokraci oskarżają ministerstwo klimatu o niekompetencję, podczas gdy Partia Reform i Eesti 200 zarzucają socjaldemokratom brak obiektywizmu i blokowanie innych decyzji energetycznych. „Socjaldemokraci są tak mocno przywiązani do idei morskich farm wiatrowych, że stracili obiektywizm” – mówi jedno ze źródeł w koalicji. Z kolei przedstawiciele socjaldemokratów Lauri Läänemets i Tanel Kiik uważają, że „sprawy były prowadzone niekompetentnie i nieudolnie”.
Niepewność wokół przyszłości estońskiej energetyki zwiększają również gwałtowne wahania cen prądu. W Estonii w szczytowych godzinach energia kosztuje nawet 283 euro za megawatogodzinę, podczas gdy w Finlandii cena może spaść do -0,01 euro, co oznacza, że konsumenci otrzymują dopłatę za zużycie energii.„Powinniśmy traktować system elektroenergetyczny jako całość, a nie jako oddzielne części” - zauważa Arvi Hamburg, ekspert, który zwraca uwagę na brak długofalowego planowania i krytykuje również brak jasnych danych oraz ciągłe zmiany założeń. Według niego, 18 razy dyskutowano o tym w rządzie, ale wciąż brakuje podstawowych danych.
Ostatecznie rząd nadal deklaruje chęć realizacji planu budowy morskich farm wiatrowych, ale wstrzymanie wsparcia finansowego stawia pod znakiem zapytania jego przyszłość. Eksperci ostrzegają, że decyzje nie mogą opierać się wyłącznie na ideologii, ale muszą być poparte rzetelnymi analizami ekonomicznymi i społecznymi. „Politycy powinni opierać się na prawdziwych danych naukowych, a nie na decyzjach opartych na opiniach”) – podsumowuje Hamburg.